Jeśli psu nie grozi poobijanie się i upadek, najlepiej przeczekać atak, który zwykle trwa do kilku minut, chyba że posiadamy doodbytnicze leki przeciwdrgawkowe zapisane już wcześniej przez weterynarza, ale w takim przypadku powinien on dokładnie poinstruować nas, jak w takiej sytuacji postępować.

Nie próbujmy wkładać niczego do pyska psa ani wyciągać mu języka. Natychmiast po ustaniu drgawek zabierzmy psa do weterynarza, który określi ich przyczynę na podstawie badania. W drodze do weterynarza zastanówmy się, co poprzedziło atak, co pies mógł zjeść w ostatnich dniach, w jakich warunkach przebywał, jak się zachowywał tuż przed atakiem, czy nie zauważyliśmy ostatnio jakichś zmian w jego zachowaniu.

Jeśli obserwujemy drżenia łap, a nawet gwałtowne ich ruchy w czasie snu psa, nie powinniśmy się tym przejmować. To, że zwierzę porusza łapami w czasie snu, jest oznaką. że psu coś się śni, podobnie jak to jest u ludzi.

By upewnić się, że nie mamy do czynienia z niekontrolowanym atakiem drgawek, wystarczy obudzić psa.

Wasz pies miał drgawki? Co zrobiliście? Jaka była ich przyczyna? Podzielcie się swoimi doświadczeniami.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDrgawki u psa – przyczyny
Następny artykułDogoterapia – co to jest, na czym polega?

Monika Gajda – absolwetka studiów psychologicznych UJ. Pracowała w schronisku dla zwierząt, jest pettsiterką (http://www.opiekadlapsaikota.za.pl/). Ukończyła kurs trenera Alteri oraz Kurs Dyplomowy dla Behawiorystów Zwierzęch COAPE. Uczestniczy w seminariach o tematyce kynologicznej oraz prowadzi wykłady dla opiekunów zwierząt. Pracuje w COAPE Polska - instytucji kształcącej behawiorystów zwierzęcych i prowadzącej kursy o tematyce kynologicznej.

Nasz specjalista pisze o sobie:

Świat zwierząt fascynuje mnie od czasów dzieciństwa. Mój pierwszy pies, owczarek niemiecki, pokazał mi jak zawiłe relacje łączą psy z ludźmi, jakie problemy komunikacyjne pojawiają się pomiędzy psem a człowiekiem. Uczęszczaliśmy razem na szkolenia prowadzone w tradycyjny sposób – PT, POI, POII, POIII (PT - pies towarzyszący, PO - pies obronny) – jednak porównując je teraz do szkolenia nowoczesnymi metodami mogę stwierdzić, że te drugie dają znacznie lepsze efekty, sprawiają, że nauka jest przyjemnością i wspierają tworzenie więzi między psem a właścicielem.

Staram się cały czas pogłębiać swoją wiedzę na temat zachowania się i uczenia zwierząt. Za pomoc w nauce muszę podziękować przede wszystkim moim własnym psom: nieżyjącemu już Briksowi (owczarek niemiecki), Tinie (owczarek niemiecki), Dyziowi (kundelek, trafił do mnie przy okazji ewakuacji schroniska zagrożonego powodzią, spędził tam 4 lata), Bubie (kundelek, trafiła do mnie ze schroniska, gdzie przeżyła długie 2 lata) Dla Buby szczególne podziękowania za dzielne towarzyszenie mi w kursie trenerskim Alteri i celujące zdanie egzaminu;)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here