Przede wszystkim warto postawić na profilaktykę. Już 2,5-latek jest w stanie zapamiętać elementy własnego adresu domowego – niech na początek będzie to nazwa ulicy, ewentualnie numer domu. W połączeniu z własnym imieniem i nazwiskiem są to wystarczające dane, by umożliwić osobie dorosłej odprowadzenie naszego dziecka do domu. Dziecko powinno zatem zostać nauczone, że w przypadku zgubienia się powinno zwrócić się do osoby dorosłej (najlepiej policjanta lub innej osoby mundurowej, pracownika najbliższego sklepu, ewentualnie osoby z własnymi dziećmi) z prośbą o pomoc. Warto taką scenkę przećwiczyć z dzieckiem. Znam tatę, który będąc w parku chował się przed własnymi dziećmi za drzewem, egzaminując je w ten sposób z właściwego zachowania. Nie polecam narażania dzieci na taki stres, ale w ramach zabawy, w bezpiecznych okolicznościach, radzę przeprowadzić mały trening zaradności.
Od najmłodszych lat należy też wpajać dziecku, iż nie wolno mu oddalać się na własną rękę, a zwłaszcza podążać za osobami, których nie zna. Pomocne mogą tu być opowiadania o bohaterze, który się zgubił – moja córka w wieku 3 lat zamęczała mnie prośbami o takie historyjki. Dzięki temu wiem, że procedurę postępowania na wypadek zgubienia się ma mocno wpojoną.
Proponuję również, by dziecko zawsze miało ze sobą karteczkę z numerem telefonu do jednego z rodziców, gdy zaś tylko będzie to możliwe, by nauczyło się go na pamięć. Wiele ubranek dla dzieci, np. kurtki, czy spodnie ma często miejsce na wpisanie podstawowych danych. Jeśli udajemy się w podróż, dziecko powinno znać jej cel, wiedzieć także skąd wyruszyliśmy.
Najważniejszą radę pozostawiam na koniec, gdyż jest tak oczywista, iż może wydać się banałem: nigdy nie należy spuszczać swojego dziecka z oka, zwłaszcza w miejscach, gdzie jest ono narażone na zgubienie się. Pamiętajmy, że dziecko, choćby najrozsądniejsze, pozostaje dzieckiem, trudno więc wymagać od niego odpowiedzialności. Dlatego nie zabierałabym dziecka na wyprawę do centrum handlowego w poszukiwaniu sukni sylwestrowej, lub na duże przedświąteczne zakupy do supermarketu, kiedy wiem, że będę zajęta, skupiona i rozproszona ilością bodźców i wielkim tłumem. Jeśli nie mam możliwości zostawienia dziecka w domu, zawsze zabieram je ze sobą do przymierzalni, a w supermarkecie mam je przy sobie w wózku sklepowym. Kiedy z kimś rozmawiam, lub płacę przy kasie, trzymam je za rękę. Odkryłam też, że wiele dużych galerii handlowych ma miejsca, gdzie za opłatą można bezpiecznie zostawić dziecko pod opieką wykwalifikowanej opieki – dziecko może spędzić tam czas znacznie milej, niż nudząc się na zakupach. A przede wszystkim jest bezpieczne.
Zdarzyło Wam się zgubić dziecko? Jak postępowaliście w tej sytuacji?













