Często dzieje się to po rozpadzie związku, kiedy to rozżalony partner czy zdradzona partnerka umieszcza takie zdjęcie na internecie. Nierzadko odbiorca bądź odbiorczyni fotki chce się pochwalić znajomym swoją zdobyczą. Zdjęcie zaczyna krążyć z rąk do rąk, z komórki na komórkę. Nie trzeba zresztą nawet nikomu takiego zdjęcia pokazywać, wystarczy zgubić telefon lub stać się ofiarą kradzieży.
Konsekwencje sextingu dosięgają nie tylko dorosłych, ale coraz większą grupę młodzieży i dzieci. Hormony buzują, wyobraźnia erotyczna pracuje na wysokich obrotach w przeciwieństwie do rozsądku. Pierwszą najbardziej znaną ofiarą sextingu była Jesse Logan, której chłopak po rozstaniu rozesłał jej nagie zdjęcie na setki telefonów komórkowych. Jesse zaczęła być powszechnie szykanowana i poniżana, a słowo „dziwka” należało do najłagodniejszym jakie usłyszała. Dziewczyna wpadła w depresję, bała się chodzić do szkoły. Po upokarzających przejściach udzieliła wywiadu w telewizji, a jej przesłanie było proste: „Nie chcę by ktoś inny musiał to przechodzić”. Dwa miesiące później popełniła samobójstwo. Te historie nie zdarzają się tylko w USA i nie dotykają tylko dziewcząt. Na Youtube ukazało się nagranie, na którym 14-letnia wówczas Paulina ze Strzegomia, nie szczędząc szczegółów i wulgarnych słów, opowiadała koleżankom o swoich erotycznych przygodach z kolegą. Film, pomimo usunięcia przez portal, nie zniknął całkiem z internetu. Mali inkwizytorzy, nie związani w żaden sposób ze sprawą, rozpowszechniali nagranie w coraz większych ilościach kopii. Pod nagraniem ukazywały się setki niemal wyłącznie paskudnych komentarzy. Okrucieństwo piszących dzieciaków było nie do uwierzenia. Chłopiec, o którym była mowa w filmie nie wytrzymał presji i popełnił samobójstwo.
Od 8 czerwca 2010 roku Kodeks karny Art. 191a. mówi:
§ 1. Kto utrwala wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej, używając w tym celu wobec niej przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, albo wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej bez jej zgody rozpowszechnia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Warto otworzyć dziecku oczy na wszelkie konsekwencje sextingu, z reguły niezwykle fatalne i okrutne. Historie, które się przydarzają innym mogą przytrafić się także jemu. Argumenty dziecka typu – mój chłopak, albo koleżanka nie posunie się nigdy do czegoś takiego, mogą być z założenia fałszywe. Osoby rozpowszechniające wizerunek ofiar sextingu pochodzą najczęściej z ich najbliższego otoczenia.
W USA czasem sugeruje się odebranie młodocianemu telefonu lub zastąpienie go aparatem bez opcji wysyłania MMSów oraz monitorowanie działań dziecka. Efekty takiego postępowania są oszałamiające, jeśli chodzi o ich nieskuteczność.
Rozmowa z dzieckiem nie ma być formą nużącej pogadanki czy polegać na rzucaniu gromów i mnożeniu pretensji. Jest to ważne w przypadku, jeśli nie chcesz zniechęcić na przyszłość swojego dziecka do seksu w ogóle lub uzyskać efekt odwrotny do upragnionego.
Słyszeliście o sextingu? Sprawdzacie telefony swoich dzieci czy uważacie, że to zdecydowane naruszenie ich prywatności? Podzielcie się opiniami.













