Najczęściej uważamy, że temat zdrady nas nie dotyczy. Bo przecież jak moglibyśmy skrzywdzić w ten sposób ukochaną osobę, na której nam przecież zależy? Szara codzienność przytłacza jednak każdego z nas. Powtarzalność tych samych czynności, rutyna… i nagła szansa, by na chwilę to wszystko przerwać. Niektórzy z tej szansy korzystają.
Gdy dojdzie już do zdrady, czujemy chwilową radość, uniesienie – pełnię życia. Co jednak potem? Pojawia się kac moralny, różne myśli przelatują nam przez głowę. Jeśli zdecydujemy się na przyznanie partnerowi do tego, co zrobiliśmy, najczęściej spotkamy się z falą gniewu, żalu i wyrzutów pod naszym adresem. Zrozumiałe jest przecież, że zdradę ciężko jest tak po prostu wybaczyć. Zraniona osoba z pewnością będzie potrzebowała czasu, aby wszystko sobie poukładać.
Co z nami? Jak wybaczyć samym sobie to, czego się dopuściliśmy, aby nie budzić się każdego dnia z poczuciem winy i wstydu?
Uwaga!
Najważniejsze jest, abyśmy przeanalizowali całą sytuację. Dlaczego zdradziliśmy? Możemy nieoczekiwanie odkryć, że czuliśmy po prostu odrzucenie przez brak zainteresowania ze strony partnera. Warto wówczas porozmawiać z nim na ten temat – wyjaśnić sprawę, przeprosić, uzgodnić pewne kwestie. Innym powodem, który mógł popchnąć nas w ramiona niewłaściwej decyzji mogła być wspomniana wcześniej rutyna. Być może to znak, że powinniśmy znaleźć sobie interesujące nas zajęcie, hobby. Wspólny urlop i wyjazd z ukochaną osobą również mógłby okazać się leczniczy dla obu stron.
Z całą pewnością nie należy obwiniać się i powracać wciąż myślami do tamtego wydarzenia. Należy zaakceptować fakt, że doszło do zdrady i starać się poukładać swoje życie tak, by już nigdy się ona nie powtórzyła.
Przytrafiła Wam się zdrada, której żałujecie? Często wracacie do niej myślami? Powiedzieliście partnerowi? Podzielcie się doświadczeniami.













