Podstawową zasadą przy dzierganiu ażurów jest to, że każdemu zgubionemu oczku musi odpowiadać narzut. Jeśli więc umiesz zgubić oczko (przerobić dwa lub trzy razem) i zrobić narzut – możesz spokojnie podjąć się wykonania ażuru.

Tak naprawdę najtrudniejszą rzeczą jest pilnowanie, w którym miejscu schematu się jest – czyli który jego rząd właśnie przerabiasz. A to nie kwestia umiejętności robótkowych, ale kwestia organizacji. Pomocna może być karteczka post-it, przyklejona na schemacie i przesuwana po skończeniu rzędu albo licznik rzędów, założony na drut.

Najprostsze ażury wymagają zamykania oczek tylko na prawej stronie dzianiny. Te bardziej zaawansowane – jak na przykład słynne „Frost Flowers” – także po lewej. Podobnie jest z liczbą oczek – najłatwiejsze ażurki mają stałą ilość oczek w rzędzie, w trudniejszych może się ona zmieniać. Niektóre ażury pokrywają całą powierzchnię dzianiny, inne stanowią tylko dekoracyjną wstawkę.

Symbole stosowane w graficznych schematach różnią się w zależności od źródła. Najlepiej więc przed rozpoczęciem pracy dokładnie przeczytać legendę i przemyśleć użyte w niej oznaczenia i swoje umiejętności. Może przed wykonaniem próbki czy wyrobu musisz jeszcze poćwiczyć?

Do jakich robótek najczęściej wykorzystujecie tę technikę? Komentujcie.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCzy istnieje przyjaźń po rozstaniu?
Następny artykułJak ponownie uwierzyć w siebie po zdradzie z młodszą kobietą?

Katarzyna Wyka - blogerka kulinarna, miłośniczka smacznego, szybkiego gotowania. Działa według zasady: jeśli czegoś nie da się przyrządzić w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto to wykonać. Jest również mamą, a zawodowo - naucza języka angielskiego.

 

Odwiedź blog naszego specjalisty:

- Truscaveczka pichci

Nasz specjalista o sobie:

Kiedy ktoś mówi przy mnie "Baby do garów!" kiwam energicznie głową, bo chociaż pochodzę z rodziny, gdzie to mężczyźni gotowali lepiej i więcej, to kuchnia jest moim królestwem. Nie do pomyślenia - ja, uchodząca niegdyś za mózgowca, który z przyziemnością nie ma nic wspólnego, uwielbiam gotować, obserwować, jak zmieniają się składniki użyte do wykonania potrawy, jak mieszają się smaki i zapachy.

Od kilkunastu lat moja kuchnia tętni życiem - i choć wyprowadzając się na swoje umiałam przyrządzić najwyżej spaghetti z proszku, teraz nie tylko nieźle gotuję, ale lubię też czytać książki kucharskie nie tylko szukając w nich przepisów, ale i inspiracji, pomysłów na połączenia składników, mniej lub bardziej typowe. Już ładnych parę lat prowadzę bloga z przepisami. Zaczął się od prośby koleżanki, żebym dała jej przepis na obiad - ale przepis dla zupełnego żółtodzioba. Pomyślałam, że to dobry pomysł - przepisy na potrawy proste, smaczne i niewymagające zbyt wiele czasu i niezwykłych kulinarnych talentów. Pewna moja przyjaciółka powiedziała "Jeśli jakiegoś dania nie da się przygotować w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto je robić."

Dlatego moje przepisy, w większości wymyślane samodzielnie, opierają się na niewielu składnikach i szybkim ich przyrządzeniu. Dzięki temu każdy, kto z tych receptur skorzysta, może poczuć się mistrzem patelni, czego sobie i czytelnikom życzę.

Fot.: Hanna Matejczyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here