Hosting w bardzo dużym uproszczeniu jest miejscem, w którym przechowywane są dane udostępniane w sieci. Jeśli jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami strony internetowej, cała jej zawartość teksty, zdjęcia, pliki, muszą być gdzieś przechowywane w wirtualnej rzeczywistości. Hosting jest więc rodzajem archiwum, z tą tylko różnicą, ze zamiast teczek magazynuje impulsy. Serwery przechowują i przetwarzają informacje. To wysoko wyspecjalizowane urządzenia zlokalizowane w serwerowniach. Te z kolei ,są stale monitorowanymi pomieszczeniami. Zabezpieczonymi przed dostępem niepowołanych osób, czy przed skutkami np pożaru. Po co takie zabezpieczenia? Na serwerze przechowywane są nie tylko filmiki z YouTube, ale na przykład informacje o stanie naszych kont bankowych i hasłach dostępu do nich, dane osobowe i cała masa innych. Muszą więc być chronione, zasilane w sposób ciągły i mieć nieprzerwany dostęp do internetu. Nie każdą firmę stać na posiadanie własnej serwerowni. Stąd idea tworzenia hostingów współdzielonych.

W tym modelu wielu klientów korzysta z zasobów jednego serwera. Za odpowiednią opłatą posiadamy przydzielone miejsce na dysku. Współdzielimy z innymi firmami przestrzeń, pojemność pamięci RAM, oprogramowanie, czy moc obliczeniową procesorów. Ale podzielone są również koszta. Cena posiadania hostingu współdzielonego jest niższa od tworzenia samodzielnego. Posiadamy opiekę administracyjną i przygotowany już panel do zarządzania usługą. Ta wygodna opcja, polecana jest małym i średnim firmom, które nie mają jeszcze dużego zapotrzebowania na przestrzeń w sieci. Nie muszą tworzyć sieci tysięcy firmowych adresów mailowych itp.

Są jednak i złe strony. Jeden hosting współdzielony, może obsługiwać nawet do tysiąca klientów, oznacza to więc, że na każdego przypadnie jedna tysięczna zasobów mocy serwera. W sytuacji w której jeden z klientów notuje znacznie wzmożony ruch na jego stronie, w tej chwili zużywa na przykład połowę mocy. Druga połowa przypada reszcie użytkowników. W efekcie możemy spodziewać się wolniejszego otwierania się okien czy aplikacji, „zacinania się strony”, chwilowy brak dostępu do niektórych opcji. Duże obciążenie może spowodować, że nasza strona po prostu przestanie się wyświetlać. Dodatkowo jeśli jeden z tysiąca użytkowników będzie wysyłał spam, adres IP serwera zostanie wpisany na czarna listę. Oznacza to, że i my możemy mieć problem z wysyłaniem maili, niekoniecznie będących spamem.

Uwaga!

Ostatnią opcją jest serwer dedykowany. Cały nasz, czyli pełna moc obliczeniowa, decyzja o wyborze oprogramowania i systemu operacyjnego, a przede wszystkim ominięcie skutków działań innych użytkowników. Będzie on niezbędny, jeśli potrzebujemy gwarancji niezawodności serwera. Jeśli nasza firma rozrasta się i zapotrzebowanie na przestrzeń w sieci rośnie. Wybór hostingu dla firmy nie może być uzależniony jedynie od jego ceny. Powinniśmy przemyśleć wszystkie trzy opcje i w odpowiedni sposób dobrać dla siebie usługę. Przeszukując internet w celu znalezienia rozwiązania dla siebie, nie dajmy się nabrać na hasła „darmowy hosting dla firm”. Jeśli chcemy być poważni, poważnie myślmy o narzędziu jakim jest internet. Planując wydatki musimy wkalkulować koszta prowadzenia firmy w internecie. Szukanie najtańszego rozwiązania, to szukanie późniejszych problemów. Jako przedsiębiorca powinniśmy wiedzieć, że za jakość trzeba płacić.

VPS (Virtual Private Server) jest rozwiązaniem pomiędzy hostingiem współdzielonym, a hostingiem dedykowanym. Usługodawca przydziela nam część zasobów serwera, który obsługuje również innych. Jest ona uzależniony od tego, jaki pakiet wykupimy. Rożnicą jest jednak osobne i niezależne od innych użytkowników oprogramowanie i system operacyjny. Maksymalna liczba użytkowników jest pięćdziesiąt razy mniejsza, czyli dla naszej firmy przypada jedna dwudziesta zasobów mocy i pojemności serwera. Działania innych użytkownik nie będą wpływać na destabilizację usług świadczonych dla nas. Posiadanie własnego serwera poczty i adresu IP, ustrzeże nas również przed działaniami spamowymi współużytkowników. Oczywiście cena takiego rozwiązania będzie wyższa.

Czy informacje zawarte w artykule okazały się pomocne? Wypowiadajcie się w komentarzach.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDomowy sposób na żółte paznokcie
Następny artykułPraca w reklamie – na czym polega, jak wygląda, jakie studia?

Karolina Wyszogrodzka - studentka Administracji Publicznej. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy bankiera. Zarówno jako doradca kredytowy, ubezpieczeniowy, jak i inwestycyjny. Współpracuje z serwisami dziennikarstwa obywatelskiego, od dziesięciu lat prowadzi blogi tematyczne związane z finansami oraz te poświęcone polityce i publicystyce.

Nasz specjalista o sobie:

W „wielki i  skomplikowany” świat bankowości trafiłam kilka lat temu przez zupełny przypadek. Moja droga zawodowa od tamtej pory wiedzie przez niemalże wszystkie sektory i rodzaje produktów finansowych. Zebrane dotychczas doświadczenie zawodowe, wiedza - zarówno proceduralna, jak i produktowa - to jednak nie wszystko. Staram się w swoich artykułach odkrywać „ludzkie oblicze” świata finansów. Moim celem jest wyjaśnienie w przystępny sposób mechanizmów, naświetlenie problemów, ukazywanie „kruczków” i „haczyków”.

Naiwny idealizm takiego postępowania ma na celu zwiększenie empatii po obu stronach biurka w placówce finansowej. Ale także na przestrzeżeniu klienta  - przed nie zawsze uczciwymi zasadami gry - i bankiera - przed stosowaniem takich zasad.

Bankowość może być zabawna, mam nadzieję że - przy zachowaniu profesjonalizmu i kompetencji - nie braknie mi nigdy „języka” na ukazanie jej także z tej strony.

Stale dokształcam się w dziedzinie finansów, która - jak wiadomo - zmienia się z dnia na dzień. Pomagają mi w tym zarówno obserwacje rynku, jak i rozmowy ze specjalistami będącymi w gronie moich znajomych.

Finanse nie są jedynym ośrodkiem moich zainteresowań. Jako zodiakalny bliźniak nie potrafię znaleźć dla siebie jednego miejsca na dłużej. Próbuję swoich sił w rysunku i fotografii. Książki traktuję jak narkoman, kończąc jedną odczuwam głód następnej. Otaczająca mnie rzeczywistość - polityczna, społeczna i każda inna - niezmiennie  napawa mnie dziecięcym zdziwieniem. Wyrażam je od ponad dziesięciu lat w swoim blogu, w  formie nie zawsze eleganckich paszkwili i felietonów. Z racji lokalnego patriotyzmu umiłowałam sobie sztukę. Jako wieloletniej tancerce w zespole muzyki dawnej przyswajanie jej  - zwłaszcza w formie teatru  - sprawia mi niewyrażalną w słowach przyjemność. A stresy odreagowuję w swoim królestwie, czyli kuchni dzięki karmienie bliskich i siebie.

Mam wielki apetyt na życie. Nieustannie pracuję nad swoimi kompetencjami i językiem. Trudno mi jednak poskromić w sobie narcyzm, samochwalstwo i naturę prześmiewcy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here