Dla każdego rodzaju działalności gospodarczej, koszta urzędowe związane związane z jej otwarciem również będą różne. Są jednak te, które będą takie same niezależnie od formy prawnej zakładanego przez nas biznesu. Pierwszą opłatą, jaką będziemy musieli uiścić jest ta wynikająca z tytułu zgłoszenia o dokonaniu wpisu do tak zwanej ewidencji działalności gospodarczej i wynosi ona sto złotych. Jeśli zamierzamy dokonać zmian w tym zgłoszeniu będziemy musieli się przygotować na wydatek rzędu pięćdziesięciu złotych. Dodatkowo uiszczamy opłatę skarbową, za wydanie zaświadczeni o wpisie do ewidencji działalności gospodarczej, w kwocie jedenaście złotych (zaświadczenie jest niezbędne, zwłaszcza w chwili kiedy będziemy starali się na przykład o kredyt w banku). Jeśli nie zakładamy spółki cywilnej, dodatkowy koszt to podatek od zawarcia umowy spółki. Umowa zwarta w formie aktu notarialnego, będzie obarczona prowizją za sporządzenie dokumentu w biurze notarialnym, wraz z nią pobrany zostanie wyżej wymieniony podatek. Wynosi od odpowiednio: 1%, jeśli wkład w spółkę jest niższy niż dwadzieścia tysięcy złotych. Dwieście złotych, jeśli wkład zawiera się pomiędzy dwadzieścia a trzydzieści tysięcy złotych, oraz 0.5% nadwyżki od kwoty dwudziestu tysięcy (czyli jeśli kapitał to na przykład dwadzieścia sześć tysięcy do zapłaty mamy dwieście trzydzieści złotych). Dwieście pięćdziesiąt złotych jeśli wkład przekracza trzydzieści tysięcy złotych oraz 0.1% nadwyżki (czyli jeśli wkład w spółkę to milion złotych, opłata wyniesie dziewięćset pięćdziesiąt złotych).

Po dokonaniu wpisu do krajowego rejestru Sądowego, należy postarać się o firmowy NIP i REGON, a także założyć firmowe konto. Aby dokonać tych formalności, będzie nam potrzebny odpis z rejestru KRS. Za skrócony zapłacimy trzydzieści złotych, za pełny – sześćdziesiąt. Pomimo to, że nigdzie w prawie nie ma zapisu wymagającego posiadania pieczątki, to jednak jest ona niezbędna, jej koszt to od dwudziestu do pięćdziesięciu złotych. Posiadanie rachunku firmowego jest obowiązkiem, koszt jego utrzymania może wynieść nawet do sto złotych miesięcznie. Natomiast nie można go zaliczyć do kosztów początkowych, gdyż najczęściej samo otwarcie rachunku jest bezpłatne. Jeśli zamierzamy zostać płatnikiem VAT, trzeba będzie uiścić opłatę w wysokości sto pięćdziesiąt dwa złote, tytułem rejestracji tego faktu w Urzędzie Skarbowym.

Koszty z jakimi musimy się liczyć w późniejszym terminie, to na przykład zatrudnienie księgowej, lub wynajęcie biura rachunkowego, druga opcja to nawet pięćset złotych miesięcznie. Dodatkowo trzeba opłacać ZUS. Przez pierwsze dwa lata działalności będzie to 30% minimalnego wynagrodzenia za pracę, czyli trzysta dziewięćdziesiąt pięć złotych. Nasze składki po tym czasie wzrosną do ośmiuset czterdziestu złotych (na tę kwotę składa się koszt składki emerytalnej, rentowej, chorobowej, zdrowotnej i na fundusz pracy). W zależności od wielkości przedsięwzięcia kosztów może byc dużo. Te związane z zakupem maszyn, sprzętu, wyposażenia, wynajmem lokalu, z utrzymaniem pracownikó. Kosztami są także kredyty czy leasingi. Dlatego przed otwarciem działalności jest tak ważne obliczenie jej rentowności, sporządzanie planu mającego na celu obliczenie w przybliżeniu stosunku zysków do strat. Za przygotowanie takiego biznesplanu tez możemy zapłacić fachowcowi. Najważniejszym jednak, jeśli sami nie posiadamy kompetencji w tym zakresie, jest zatrudnienie dobrej księgowej. Ta osoba będzie wiedziała w jaki sposób minimalizować koszta. W dzisiejszych czasach coraz więcej ofert pracy opiera się o założenie przez kandydata jednoosobowej działalności gospodarczej. Całkowity koszt początkowy dla takie osoby wyniesie maksymalnie czterysta złotych. Dodając do tego koszty miesięczne, warto więc przemyśleć czy taka oferta pracy jest dla nas korzystną.

Dlaczego szukacie takich informacji? Czy okazały się pomocne?

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKonto walutowe – wady i zalety
Następny artykułJak wziąć kredyt konsolidacyjny na firmę?

Karolina Wyszogrodzka - studentka Administracji Publicznej. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy bankiera. Zarówno jako doradca kredytowy, ubezpieczeniowy, jak i inwestycyjny. Współpracuje z serwisami dziennikarstwa obywatelskiego, od dziesięciu lat prowadzi blogi tematyczne związane z finansami oraz te poświęcone polityce i publicystyce.

Nasz specjalista o sobie:

W „wielki i  skomplikowany” świat bankowości trafiłam kilka lat temu przez zupełny przypadek. Moja droga zawodowa od tamtej pory wiedzie przez niemalże wszystkie sektory i rodzaje produktów finansowych. Zebrane dotychczas doświadczenie zawodowe, wiedza - zarówno proceduralna, jak i produktowa - to jednak nie wszystko. Staram się w swoich artykułach odkrywać „ludzkie oblicze” świata finansów. Moim celem jest wyjaśnienie w przystępny sposób mechanizmów, naświetlenie problemów, ukazywanie „kruczków” i „haczyków”.

Naiwny idealizm takiego postępowania ma na celu zwiększenie empatii po obu stronach biurka w placówce finansowej. Ale także na przestrzeżeniu klienta  - przed nie zawsze uczciwymi zasadami gry - i bankiera - przed stosowaniem takich zasad.

Bankowość może być zabawna, mam nadzieję że - przy zachowaniu profesjonalizmu i kompetencji - nie braknie mi nigdy „języka” na ukazanie jej także z tej strony.

Stale dokształcam się w dziedzinie finansów, która - jak wiadomo - zmienia się z dnia na dzień. Pomagają mi w tym zarówno obserwacje rynku, jak i rozmowy ze specjalistami będącymi w gronie moich znajomych.

Finanse nie są jedynym ośrodkiem moich zainteresowań. Jako zodiakalny bliźniak nie potrafię znaleźć dla siebie jednego miejsca na dłużej. Próbuję swoich sił w rysunku i fotografii. Książki traktuję jak narkoman, kończąc jedną odczuwam głód następnej. Otaczająca mnie rzeczywistość - polityczna, społeczna i każda inna - niezmiennie  napawa mnie dziecięcym zdziwieniem. Wyrażam je od ponad dziesięciu lat w swoim blogu, w  formie nie zawsze eleganckich paszkwili i felietonów. Z racji lokalnego patriotyzmu umiłowałam sobie sztukę. Jako wieloletniej tancerce w zespole muzyki dawnej przyswajanie jej  - zwłaszcza w formie teatru  - sprawia mi niewyrażalną w słowach przyjemność. A stresy odreagowuję w swoim królestwie, czyli kuchni dzięki karmienie bliskich i siebie.

Mam wielki apetyt na życie. Nieustannie pracuję nad swoimi kompetencjami i językiem. Trudno mi jednak poskromić w sobie narcyzm, samochwalstwo i naturę prześmiewcy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here