Bardzo popularne jest szerokie otwieranie przysłony przy zdjęciach portretowych. Korzystając z małych wartości przysłony, takich jak f/1.4, f/1.8 czy f/2.8, a tym samym z małej głębi ostrości, możemy bardzo ładnie odciąć fotografowaną osobą od tła i sprawić, żeby tylko ona stała się tematem zdjęcia, a nie także wszystko, co ją otacza.
Bezwzględna zasada w portrecie, do złamania której trzeba mieć solidne podstawy, nakazuje nam ostrzyć na oczy fotografowanej osoby, zwłaszcza jeśli korzystamy z maksymalnie otwartej przysłony. Jeśli ustawimy przysłonę na f/8, f/11 lub więcej, nie musimy się specjalnie tym przejmować, ponieważ nie tylko cały model przed naszym obiektywem będzie ostry, ale też sporo przestrzeni przed nim i za nim. Przy małych wartościach przysłony, jak f/1.8 lub f/2.8, jeśli wyostrzymy na przykład na nos, to może się okazać, że reszta twarzy będzie nieostra. Jeśli chcemy zwrócić uwagę widzów na nos danej osoby, to w porządku, jednak tak ustawiona ostrość, bez żadnego uzasadnienia, poskutkuje tym, że zapewne wrzucimy zdjęcie do wirtualnego kosza, zaraz po zrobieniu go. Pamiętajmy zatem, aby ostrzyć na oczy, to w nich skrywają się w końcu wszystkie emocje. Zwłaszcza w portretach jest to niezwykle ważne.
Na koniec chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na to, że głębia ostrości uzależniona jest od odległości. Jeśli stoimy blisko modela, głębia ostrości przy tej samej wartości będzie mniejsza niż wtedy, gdy staniemy 10 czy 20 metrów od niego. W internecie dostępne są przeliczniki głębi ostrości w oparciu o używany obiektyw, ustawioną przysłonę i odległość od fotografowanego motywu.
A jak Wy ostrzycie fotografie? Lubicie efekt „rozmazanego tła”? Podzielcie się opiniami.













