Niemal każdy sweter można wykonać bez zszywania – wystarczy opanować dzierganie w okrążeniach. Przeważnie swetry zaczynane od góry to raglany lub okrągłe karczki. Wystarczy równomiernie dodawać oczka, a karczek będzie rozbudowywać się aż do momentu, kiedy część oczek przeznaczonych na rękawy można będzie przełożyć na agrafkę i kontynuować dzierganie korpusu. Po jego ukończeniu wraca się do rękawów i, znów pracując w okrążeniach, je także się kontynuuje. Sweter tak wykonany łatwo dopasować do sylwetki, a rękawy robione od góry nigdy nie będą za krótkie.

Jak jednak zabrać się za pierwszy w życiu sweter od góry? Oczywiście zacząć trzeba od próbki, która pozwoli ustalić ilość oczek początkowych. Potrzebne będą druty z żyłką i kilka markerów. Teraz czas na ustalenie kształtu i wielkości dekoltu. Sweter może być golfem (wtedy zaczynamy go od wydziergania wąskiej tuby osłaniającej szyję). Jeśli dekolt ma być pod szyję, trzeba doliczyć odpowiednią ilość oczek. Wreszcie wycięcie głębokie, w szpic oznacza, że w początkowej ilości oczek dekoltu uwzględniać nie trzeba.

Najprostszy schemat rozliczania oczek opiera się na poniższych zasadach:

– sweter z małym dekoltem (półgolf, sweter pod szyję): 1/6 oczek początkowych na każdy rękaw, po 1/3 na przód i tył.
– sweter z głębokim dekoltem: 1/4 oczek początkowych na każdy rękaw i połowa na tył.

Magia tego rodzaju swetra polega na tym, że w momencie, kiedy część oczek przeznaczona na rękaw jest w stanie objąć Twoje ramię, plecy czy przód również osiągają właściwą szerokość. Jeśli jednak masz duży biust, w momencie przejścia do wyrabiania samego korpusu dodaj pod pachami nieco oczek, a później odjąć je możesz poniżej biustu.

Przykłady schematów na swetry dziergane od góry znajdziesz w Internecie, w polskich czasopismach są niezwykle rzadkie. Warto polecić serwis www.ravelry.com – największą internetową społeczność robótkową i bibliotekę wzorów, projektów i schematów.

Jakie są Wasze sposoby na uniknięcie zszywania dzianiny? Opowiedzcie nam o nich!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPrawa klienta na wyprzedażach
Następny artykułCzy można zakochać się drugi raz w tej samej osobie?

Katarzyna Wyka - blogerka kulinarna, miłośniczka smacznego, szybkiego gotowania. Działa według zasady: jeśli czegoś nie da się przyrządzić w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto to wykonać. Jest również mamą, a zawodowo - naucza języka angielskiego.

 

Odwiedź blog naszego specjalisty:

- Truscaveczka pichci

Nasz specjalista o sobie:

Kiedy ktoś mówi przy mnie "Baby do garów!" kiwam energicznie głową, bo chociaż pochodzę z rodziny, gdzie to mężczyźni gotowali lepiej i więcej, to kuchnia jest moim królestwem. Nie do pomyślenia - ja, uchodząca niegdyś za mózgowca, który z przyziemnością nie ma nic wspólnego, uwielbiam gotować, obserwować, jak zmieniają się składniki użyte do wykonania potrawy, jak mieszają się smaki i zapachy.

Od kilkunastu lat moja kuchnia tętni życiem - i choć wyprowadzając się na swoje umiałam przyrządzić najwyżej spaghetti z proszku, teraz nie tylko nieźle gotuję, ale lubię też czytać książki kucharskie nie tylko szukając w nich przepisów, ale i inspiracji, pomysłów na połączenia składników, mniej lub bardziej typowe. Już ładnych parę lat prowadzę bloga z przepisami. Zaczął się od prośby koleżanki, żebym dała jej przepis na obiad - ale przepis dla zupełnego żółtodzioba. Pomyślałam, że to dobry pomysł - przepisy na potrawy proste, smaczne i niewymagające zbyt wiele czasu i niezwykłych kulinarnych talentów. Pewna moja przyjaciółka powiedziała "Jeśli jakiegoś dania nie da się przygotować w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto je robić."

Dlatego moje przepisy, w większości wymyślane samodzielnie, opierają się na niewielu składnikach i szybkim ich przyrządzeniu. Dzięki temu każdy, kto z tych receptur skorzysta, może poczuć się mistrzem patelni, czego sobie i czytelnikom życzę.

Fot.: Hanna Matejczyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here