Debiut giełdowy wiąże się z pozyskaniem inwestorów, a tym samym kapitału na dalszy rozwój. Dodatkowy profit płynący ze skrótu S.A po nazwie firmy, to znaczący wzrost prestiżu firmy. Zwiększa się jej wiarygodność, a co za tym idzie niejednokrotnie zyski. Informacja o debiucie giełdowym jest doskonałą reklamą dla przedsiębiorstwa, zaliczana jest do działań marketingowych, które mogą nie tylko przynieść zainteresowanie potencjalnych klientów czy partnerów handlowych, ale także inwestorów.

Mimo kuszącej perspektywy zobaczenia naszej spółki w porannych wiadomościach dotyczącej notowań na giełdzie, liczyć się musimy w kosztami, jakie taka operacja za sobą niesie. Koniecznością jest zgromadzenie wspólników, na którym pod obrady zostanie poddany plan wprowadzenia spółki na giełdę, wraz z kosztorysem. Pierwsze koszta dotyczyć będą przekształcenia spółki do wymaganej formy prawnej. Proces przekształcenia został szerzej opisany w jednym z artykułów na naszym portalu. Koszty debiutu na parkiecie giełdowym, są uzależnione od planowanej przez przedsiębiorstwo wartości pozyskanego kapitału. O ile możemy wstępnie oszacować kwotę planowanych nakładów, o tyle zupełnie niemożliwym jest ustalenie procentowych kosztów debiutu przed emisją. Spółka, planująca debiut poniesie koszty stałe i zmienne związane z czynnościami przygotowawczymi. W tym koszta notarialne, koszta zatrudnienia specjalistów i wiele wiele innych. Emitent, czyli nasze przedsiębiorstwo powinno podpisać umowę z Autoryzowanym Doradcą, który poprowadzi skutecznie i z sukcesem cały proces. On przedstawi nam koszta ponoszone na rzecz giełdy za operacje wiążące się z wprowadzeniem i dostępnością instrumentów finansowych, opłatę za przygotowanie stosownego prospektu emisyjnego czy koszty promocji. Pobierze on także opłatę succes fee. Jest to ustalony wcześniej procent od pozyskanego w ramach oferty kapitału.

Uwaga!

Czeka nas także podpisywanie umów o submisję, subskrypcja akcji, rozliczenia transakcji, przydział akcji inwestorom, wpis papierów wartościowych do ewidencji w KNF, rejestracja podwyższenia kapitału w sądzie rejestrowym i cała masa innych działań. Dlatego tak ważnym jest opieranie się na wiedzy sztabu ludzi, którzy przeprowadzą nas przez proces od początku do końca.

Jak już wcześniej wspomniałam nakłady związane z wejściem spółki na giełdę będą uzależnione od wysokości kapitału jaki firma chce w ten sposób pozyskać. Im większe potrzeby kapitałowe, tym większe będą początkowe wydatki. Powodzenie operacji uzależnione jest od tego, jak potencjalni inwestorzy postrzegają spółkę. Warto więc „zasięgać języka” przed emisją pocztą pantoflową nagłaśniać debiut podnosząc tym samym apetyt inwestorów. Po podjęciu decyzji i formalnym przekształceniu w spółkę giełdową, czeka nas uchwała zarządu o zamiarze wprowadzenia akcji do obrotu giełdowego, wybór terminu dla przeprowadzenia, który nie może być przypadkowy. Budowa zespołu pracującego nad IPO, wybór domu maklerskiego, audytora i doradców finansowych. Wybór doradców prawnych. Analiza statutu spółki. Zasięgnięcie opinii doradcy prawnego, a także nawiązanie współpracy z agencją Public Relations. Następnie dostosowanie sprawozdawczości finansowej do MSR i wymogów obowiązujących spółki giełdowe, ocena źródeł finansowania, ocena struktury właścicielskiej. Budowa grupy kapitałowej. Model, plan i harmonogram reorganizacji grupy kapitałowej. Kolejne kroki to przygotowanie i złożenie prospektu emisyjnego, a także postępowanie przed Komisją Nadzoru finansowego. Wycena spółki, sporządzenie raportu z wyceny, promocja i wzmocnienie wizerunku firmy w mediach. Będziemy musieli zbudować stronę internetową, zapoznać się z ustawami regulującymi wprowadzenie akcji spółki do obrotu giełdowego. Przygotować prospekt emisyjny, ustalić cenę emisyjną, opublikować prospekt, zarejestrować akcje i prawa do akcji w Krajowym Depozycie Papierów Wartościowych (KDPW). Ustalić terminy spotkań z inwestorami i opracować koncepcje rozwoju firmy. Ustalić preferencje dla drobnych inwestorów i programy lojalnościowe.

Czy informacje zawarte w artykule okazały się pomocne? Zapraszam do komentowania.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułFirma na Facebooku – poradnik
Następny artykułJak założyć działalność gospodarczą w Wielkiej Brytanii?

Karolina Wyszogrodzka - studentka Administracji Publicznej. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy bankiera. Zarówno jako doradca kredytowy, ubezpieczeniowy, jak i inwestycyjny. Współpracuje z serwisami dziennikarstwa obywatelskiego, od dziesięciu lat prowadzi blogi tematyczne związane z finansami oraz te poświęcone polityce i publicystyce.

Nasz specjalista o sobie:

W „wielki i  skomplikowany” świat bankowości trafiłam kilka lat temu przez zupełny przypadek. Moja droga zawodowa od tamtej pory wiedzie przez niemalże wszystkie sektory i rodzaje produktów finansowych. Zebrane dotychczas doświadczenie zawodowe, wiedza - zarówno proceduralna, jak i produktowa - to jednak nie wszystko. Staram się w swoich artykułach odkrywać „ludzkie oblicze” świata finansów. Moim celem jest wyjaśnienie w przystępny sposób mechanizmów, naświetlenie problemów, ukazywanie „kruczków” i „haczyków”.

Naiwny idealizm takiego postępowania ma na celu zwiększenie empatii po obu stronach biurka w placówce finansowej. Ale także na przestrzeżeniu klienta  - przed nie zawsze uczciwymi zasadami gry - i bankiera - przed stosowaniem takich zasad.

Bankowość może być zabawna, mam nadzieję że - przy zachowaniu profesjonalizmu i kompetencji - nie braknie mi nigdy „języka” na ukazanie jej także z tej strony.

Stale dokształcam się w dziedzinie finansów, która - jak wiadomo - zmienia się z dnia na dzień. Pomagają mi w tym zarówno obserwacje rynku, jak i rozmowy ze specjalistami będącymi w gronie moich znajomych.

Finanse nie są jedynym ośrodkiem moich zainteresowań. Jako zodiakalny bliźniak nie potrafię znaleźć dla siebie jednego miejsca na dłużej. Próbuję swoich sił w rysunku i fotografii. Książki traktuję jak narkoman, kończąc jedną odczuwam głód następnej. Otaczająca mnie rzeczywistość - polityczna, społeczna i każda inna - niezmiennie  napawa mnie dziecięcym zdziwieniem. Wyrażam je od ponad dziesięciu lat w swoim blogu, w  formie nie zawsze eleganckich paszkwili i felietonów. Z racji lokalnego patriotyzmu umiłowałam sobie sztukę. Jako wieloletniej tancerce w zespole muzyki dawnej przyswajanie jej  - zwłaszcza w formie teatru  - sprawia mi niewyrażalną w słowach przyjemność. A stresy odreagowuję w swoim królestwie, czyli kuchni dzięki karmienie bliskich i siebie.

Mam wielki apetyt na życie. Nieustannie pracuję nad swoimi kompetencjami i językiem. Trudno mi jednak poskromić w sobie narcyzm, samochwalstwo i naturę prześmiewcy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here