Szukając odpowiedniej nazwy warto usiąść przed internetem i nasze genialne pomysły wpisywać kolejno w wyszukiwarkę. Jeśli nazwa jaką wymyśliliśmy nie wyskoczy jako zajęta, możemy z powodzeniem uznać, że jest to jedna z opcji. Wszystko okażę się jednak przy rejestrowaniu firmy w urzędzie. Jeśli zamierzamy zajmować się produkcją karmy dla zwierząt, nie wskazanym będzie zlecanie druku ulotek z nazwą „fat cat” czy „karmex”. Zdecydowanie niemodnymi, wręcz odstraszającymi stały się nazwy z końcówką -ex, -ax. Decydując się na nazwę w języku obcym,zwłaszcza na słowo które nam się spodobało, przede wszystkim należałoby sprawdzić jego znaczenie. Może okazać się że chcemy nazwać firmę pięknie brzmiącym w języku polinezyjskim wulgaryzmem. Wybieranie „imienia” dla biznesu w języku angielskim wydaje się być rozsądne, jeżeli będziemy chcieli aby nasza działalność miała charakter międzynarodowy. Wykluczenie trudnych polskich wyrazów będzie niezbędne. Z drugiej strony obcojęzyczna nazwa może w rodzimym kraju nastręczyć dużo jeśli nie nieprzyjemności, to przynajmniej zabawnych sytuacji. Z zasady fonetyki polskiej, jak się pisze tak się czyta. I tak „piece of pizza” z angielskiego kawałeczek pizzy- firma gastronomiczna, może zostać posądzona o sprzedaż pieców do wypieku tej kalorycznej pyszności. Trudności mogą się także pojawić zwłaszcza podczas rozmowy telefonicznej, przy podawaniu na przykład adresu mailowego, czy nazwy firmy do zapisania.
Kolejnymi nazwami które przeszły do lamusa, są te podkreślające polskość firmy. Zakończenia i początki -pol- nie będą już dla nikogo chwytliwe. Możemy pokusić się o nazwanie firmy swoim nazwiskiem. Nie zawsze będzie to możliwe i przyniesie spodziewany skutek. Co ma zrobić pan Andrzej Łysy- fryzjer, czy też Pani Brudnicka chcąca założyć prężną firmę sprzątającą. Zdecydowanie odradzam parą, małżeństwom czy wspólnikom łączenie ich imion w dziwnie brzmiące skróty typu Marhel ( Marian i Helena) Nazwa od razu skojarzy się z „morsko-diabelskim” profilem firmy a wcale nie musi on takim być.
Nazwa powinna być krótka, dźwięczna, oryginalna, zapadająca w pamięć i zgodna z profilem działalności. Dodawanie do niej końcówek MED- w przypadku działalności medycznej, BUD w przypadku budowlanej, to niezły pomysł. Odradzamy jednak końcówki typu -MIĘS, -GUM, -FOOD. Zdecydowanym błędem jest wybieranie nazwy brzmiącej podobnie do tej, która jest cenioną i wysoko postawioną na rynku marką. Zwłaszcza jeśli będziemy działać w tej samej dziedzinie. Taki zabieg na pewno nie przysporzy nam klientów, wręcz przeciwnie może spowodować, że ci zrażą się do nas na samym wstępie. Warto aby nazwa od razu intuicyjnie skojarzyła się z danym sektorem. Grupa docelowa do jakiej chcemy dotrzeć też ma sporą wagę. Jeśli działalność nastawiona jest na zysk czy współpracę z młodym klientem, można pokusić się o większą inwencję. Pamiętajmy jednak że jeśli chcemy dotrzeć także do klienta starszego, nazwa dla biura podróży „sex on the Beach” raczej nie przysporzy nam klienteli w postaci babci z dziadkiem, wybierających się na pielgrzymkę do ziemi świętej. Polskie społeczeństwo jednak jest tradycjonalne niezależnie od wieku. Nazwa więc nie może być nazbyt chwytliwa.
Całe zamieszanie związane z wymyślaniem nazwy firmy, nie powinno jednak ani przerażać, ani spędzać snu z powiek. Powinniśmy raczej potraktować to jak zabawę, z odpowiednią dozą zarówno humoru jak i rozsądku. Tego pierwszego będzie z całą pewnością dużo, jeśli podczas procesu twórczego natrafimy na strony internetowe z „najzabawniejszymi lub najgłupszymi nazwami firm” Oby jednak nasza firma w takim rankingu nigdy się nie znalazła, a nazwa przysporzyła samych marketingowych sukcesów, bo formalności związane z jej zmianą z całą pewnością zabawne nie będą.
Jak nazwalibyście swoją firmę? Macie jakieś pomysły? Podzielcie się nimi w komentarzach.













