Na początek ciekawostka. Pewna firma zajmująca się marketingiem przeprowadziła badania znajomości marek. Jeździła po świecie, pokazując w różnych jego zakątkach karty z logami mniej i bardziej popularnych światowych koncernów. Zaskoczeniem był fakt, że nawet plemiona afrykańskie w najbardziej odległych zakątkach czarnego lądu, potrafiły wskazać że rozpoznają logo dwóch firm. Nie wiedziały one wprawdzie z czym jest ono związane, ale z uśmiechem na twarzach wskazywały je palcem. Tymi firmami były IBM i Coca-Cola.

Gdyby zniknęło logo Coca-coli zmieniłaby się tożsamość firmy. Produkt pozostał, ale zniszczone zostałyby skojarzenia związane z firmą. Jednakże do budowania marki nie wystarczy posiadać rozpoznawalnego loga i nazwy. Konieczne jest także złożenie i dotrzymanie konsumentowi obietnicy, że za logo i marka kryje się produkt, którego oczekują. Marka jest zestawem skojarzeń pojawiających się w naszym umyśle i przekonanie o korzyściach. Volvo niezawodne, bezpieczne auto, Nokia najtrwalsze telefony komórkowe, Coca-cola najlepszy gazowany napój itp. Dotrzymywanie obietnic marki jest koniecznością. Jeśli nie będziemy dotrzymywać obietnic, wzbogaci się na tym konkurencja. Zarządzanie marką powinno stanowić integralną cechę prowadzonego biznesu. Marketing nie może stanowić dla naszego przedsiębiorstwa koszto-twórczej konieczności. Zmiana myślenia z „dużo i tanio”, na „co myślą o nas klienci i jak się do nich dostosować” jest koniecznością, jeśli chcemy wypracować markę. Silna marka to taka, która jest lepsza od konkurentów. Klient ma wybór i już nie tylko cena decyduje o jego decyzji. Podejście do marki odgrywa dużą role. Dlatego standardowe działania marketingowe nie będą się sprawdzać. Poza monologiem w postaci klasycznej reklamy, koniecznym jest nawiązanie w klientem dialogu za pomocą marketingu rekomendacji, internetowego i innych. Efektywne zarządzanie marką, a co za tym idzie posiadanie silnej marki, pozwala na ustalanie ceny premium w stosunku do konkurentów, zabezpiecza przed wojnami cenowymi, buduje lepszą pozycję negocjacyjną do rozmów z dostawcami i partnerami w kanałach dystrybucji. Silne marki umożliwiają przenoszenie ich na nowe produkty i asortymenty, czynią z nas atrakcyjnego partnera do wspólnych akcji marketingowych. Przyciągają do nas wykwalifikowanych pracowników. Każdy chce pracować w znanej i poważanej firmie.

Skuteczne zarządzanie marką spowoduje, że klienci będą nas polecać, szybciej i łatwiej zaakceptują nowo wprowadzane przez nas produkty, często poczekają na nasz produkt zamiast kupić konkurencyjny. Jeśli nie dostaną produktu, będą skłonni przejechać pół miasta wiedząc, że znajda go w innym sklepie. Zarządzanie marką polega więc na działaniach prowadzących nas do wyróżnienia się na tle konkurencji. Nie musimy od razu budować przywództwa rynkowego. Jako przedsiębiorcy powinniśmy zadać sobie pytanie „czy konsumentom będzie czegoś brakować w chwili kiedy moja firma przestanie istnieć?”. Jeśli na tak zadane pytanie odpowiemy „nie” oznacza to, że jesteśmy sprzedawcami. Nie mamy jednak marki. Nawet jeśli kondycja firmy jest całkiem niezła, może warto zastanowić się nad budowaniem marki. Ostatecznie zmiana odpowiedzi na postawione wyżej pytanie na „tak” to sukces.

Czy informacje zawarte w artykule okazały się pomocne? Zapraszam do komentowania.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJak zaprojektować kampanię dla social media?
Następny artykułSocial marketing – co to jest?

Karolina Wyszogrodzka - studentka Administracji Publicznej. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy bankiera. Zarówno jako doradca kredytowy, ubezpieczeniowy, jak i inwestycyjny. Współpracuje z serwisami dziennikarstwa obywatelskiego, od dziesięciu lat prowadzi blogi tematyczne związane z finansami oraz te poświęcone polityce i publicystyce.

Nasz specjalista o sobie:

W „wielki i  skomplikowany” świat bankowości trafiłam kilka lat temu przez zupełny przypadek. Moja droga zawodowa od tamtej pory wiedzie przez niemalże wszystkie sektory i rodzaje produktów finansowych. Zebrane dotychczas doświadczenie zawodowe, wiedza - zarówno proceduralna, jak i produktowa - to jednak nie wszystko. Staram się w swoich artykułach odkrywać „ludzkie oblicze” świata finansów. Moim celem jest wyjaśnienie w przystępny sposób mechanizmów, naświetlenie problemów, ukazywanie „kruczków” i „haczyków”.

Naiwny idealizm takiego postępowania ma na celu zwiększenie empatii po obu stronach biurka w placówce finansowej. Ale także na przestrzeżeniu klienta  - przed nie zawsze uczciwymi zasadami gry - i bankiera - przed stosowaniem takich zasad.

Bankowość może być zabawna, mam nadzieję że - przy zachowaniu profesjonalizmu i kompetencji - nie braknie mi nigdy „języka” na ukazanie jej także z tej strony.

Stale dokształcam się w dziedzinie finansów, która - jak wiadomo - zmienia się z dnia na dzień. Pomagają mi w tym zarówno obserwacje rynku, jak i rozmowy ze specjalistami będącymi w gronie moich znajomych.

Finanse nie są jedynym ośrodkiem moich zainteresowań. Jako zodiakalny bliźniak nie potrafię znaleźć dla siebie jednego miejsca na dłużej. Próbuję swoich sił w rysunku i fotografii. Książki traktuję jak narkoman, kończąc jedną odczuwam głód następnej. Otaczająca mnie rzeczywistość - polityczna, społeczna i każda inna - niezmiennie  napawa mnie dziecięcym zdziwieniem. Wyrażam je od ponad dziesięciu lat w swoim blogu, w  formie nie zawsze eleganckich paszkwili i felietonów. Z racji lokalnego patriotyzmu umiłowałam sobie sztukę. Jako wieloletniej tancerce w zespole muzyki dawnej przyswajanie jej  - zwłaszcza w formie teatru  - sprawia mi niewyrażalną w słowach przyjemność. A stresy odreagowuję w swoim królestwie, czyli kuchni dzięki karmienie bliskich i siebie.

Mam wielki apetyt na życie. Nieustannie pracuję nad swoimi kompetencjami i językiem. Trudno mi jednak poskromić w sobie narcyzm, samochwalstwo i naturę prześmiewcy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here