Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że będąc pracodawcą, zatrudniamy ludzi, a nie maszyny – ludzie będą tylko ludźmi, a nieetyczne z ich strony zachowania będą się powtarzać zawsze. Warto jednak wiedzieć, co zrobić, jak karać i jak zapobiegać. Kij czy marchewka? – oto jest pytanie.

Nieetyczne zachowania pracowników to kwestia dziwnego paradoksu. Nieetyczne będzie dla pracownika i pracodawcy coś innego. Naruszenie kilku błahych na pozór zasad, na które pozwalamy, lawinowo spowoduje coraz dalsze posuwanie się w braku etyki zawodowej, aż do momentu, w którym nie będziemy w stanie kontrolować sytuacji. Ucierpi na tym reputacja firmy i nawet nie będziemy wiedzieć, w której chwili brak etyki zawodowej może doprowadzić nas w skrajnych przypadkach do bankructwa.

Działając nieetycznie karykaturujemy dobry wizerunek firmy, co za tym idzie zniechęcamy potencjalnych klientów i współpracowników. To my jako pracodawcy wyznaczamy zasady etyki. Powinniśmy więc po ludzku świecić przykładem. Niezależnie od formy działalności, jaką prowadzimy, powinniśmy posiadać jasno określone i odgórnie narzucone procedury. Pracownicy powinni wiedzieć, jakie zasady panują w firmie w stosunku do nadużyć. Poinformowanie ich od samego początku o możliwych konsekwencjach, najlepiej w formie pisemnej, spowoduje mniejszą chęć do generowania zachowań nieetycznych.

Badania wskazują, że w firmach, w których od samego początku pracownicy znają zasady postępowania do nadużyć dochodzi znacznie rzadziej niż w tych korporacjach, w których o etyce i kulturze pracy nie mówi się wcale. Zachowania nieetyczne są bardzo różne. Podzielić je możemy na trzy kategorie. Aby było łatwiej nazwijmy je grzeszkami, grzechami i grzechami ciężkimi. Do grzeszków zaliczamy na przykład wynoszenie materiałów biurowych, korzystanie prywatnie z firmowego ksero czy sprawdzanie prywatnej poczty w godzinach pracy. Grzechem jest na przykład załatwianie spraw służbowych z kontrahentem w klubie nocnym czy używanie służbowego samochodu w celach prywatnych. Grzechem ciężkim jest podrabianie podpisów na umowach za klientów (bardzo częste w bankowości na przykład dla zaoszczędzenia czasu, jeśli klient już podpisał umowę, a pracownik pomylił się przy jej ostatecznym wypełnianiu i szkoda mu czasu na dojazd do klienta po kolejny podpis) lub fałszowanie ewidencji czasu pracy czy wynoszenie na zewnątrz tajemnic firmowych.

Trzy kategorie i bardzo różne postępowanie w stosunku do pracownika. W zależności od rodzaju zachowania, taka powinna być kara za wykroczenie. Większość jak pisałam wyżej jest kwestią podejścia pracodawcy i ustalenia zasad. Dużo też zależy od samego pracownika i jego ogólnej oceny. Jeśli jest on nagminnym „podkradaczem” zszywaczy itp., będzie ukarany inaczej niż świecący do tej pory przykładem pracownik.

Ostatecznością jest zwolnienie pracownika czy to za porozumieniem stron, czy za jego winą, jeśli dochodzi do karygodnych nadużyć. Po drodze w zależności od rangi „grzechu” do dyspozycji mamy kilka różnych metod przywoływania do porządku. Upomnienia słowne, upomnienia pisemne, nagana słowna, nagana pisemna. Możemy stosować je w takim porządku ,w jakim zostały wymienione. Od najmniej bolesnego, do – mogłoby się wydawać – najbardziej. Nic jednak tak nie działa na zachowanie pracownika jak konsekwencje finansowe. Najczęściej wynagrodzenie składa się z dwóch części podstawy i premii zasadniczej. W chwili kiedy dotrze do nas wiadomość o nieetycznym zachowaniu po rozmowie z pracownikiem, podczas której dostanie szansę na wytłumaczenie swojego zachowania, możemy odebrać mu przysługującą premię zasadniczą. Możemy pozbawić go premii dodatkowych czy przedświątecznych lub odsunąć w czasie planowaną podwyżkę (choć często sama groźba jej odsunięcia przywołuje do porządku), możemy również poważnie zastanowić się nad planowanym awansem lub degradacją. Najlepiej kierować się zasadą do trzech razy sztuka, a następnie konsekwentnie postępować z karą.

Nie powinniśmy jednak działać pod presją, ani w nerwach. Nasze nieudane spotkanie z kontrahentem nie powinno być powodem zwolnienia któregoś z pracowników, który służbowym samochodem przewiózł babci półkę z IKEI. Zanim zaczniemy wyciągać poważne konsekwencje, powinniśmy dać pracownikowi szansę wytłumaczenia się i ewentualnego naprawienia błędu. Skoro w czasie pracy kupił półkę, to zostanie nieodpłatnie po godzinach, a jeśli taka sytuacja się powtórzy zmniejszy się jego deputat na paliwo. Rola zarządzającego firmą nie należy do łatwych, najtrudniejsze jest umieszczenie nieetycznego zachowania w odpowiednich ramach, niewyolbrzymianie, ale i nieumniejszanie niestosownych zachowań. Im bardziej konsekwentnie wyznaczymy granice, tym łatwiej będą przestrzegane, a my unikniemy wcale niełatwego karania.

Dlaczego szukacie takich informacji? Czy okazały się pomocne?

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJak połączyć spółki kapitałowe?
Następny artykułNowe stawki VAT – 2011

Karolina Wyszogrodzka - studentka Administracji Publicznej. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy bankiera. Zarówno jako doradca kredytowy, ubezpieczeniowy, jak i inwestycyjny. Współpracuje z serwisami dziennikarstwa obywatelskiego, od dziesięciu lat prowadzi blogi tematyczne związane z finansami oraz te poświęcone polityce i publicystyce.

Nasz specjalista o sobie:

W „wielki i  skomplikowany” świat bankowości trafiłam kilka lat temu przez zupełny przypadek. Moja droga zawodowa od tamtej pory wiedzie przez niemalże wszystkie sektory i rodzaje produktów finansowych. Zebrane dotychczas doświadczenie zawodowe, wiedza - zarówno proceduralna, jak i produktowa - to jednak nie wszystko. Staram się w swoich artykułach odkrywać „ludzkie oblicze” świata finansów. Moim celem jest wyjaśnienie w przystępny sposób mechanizmów, naświetlenie problemów, ukazywanie „kruczków” i „haczyków”.

Naiwny idealizm takiego postępowania ma na celu zwiększenie empatii po obu stronach biurka w placówce finansowej. Ale także na przestrzeżeniu klienta  - przed nie zawsze uczciwymi zasadami gry - i bankiera - przed stosowaniem takich zasad.

Bankowość może być zabawna, mam nadzieję że - przy zachowaniu profesjonalizmu i kompetencji - nie braknie mi nigdy „języka” na ukazanie jej także z tej strony.

Stale dokształcam się w dziedzinie finansów, która - jak wiadomo - zmienia się z dnia na dzień. Pomagają mi w tym zarówno obserwacje rynku, jak i rozmowy ze specjalistami będącymi w gronie moich znajomych.

Finanse nie są jedynym ośrodkiem moich zainteresowań. Jako zodiakalny bliźniak nie potrafię znaleźć dla siebie jednego miejsca na dłużej. Próbuję swoich sił w rysunku i fotografii. Książki traktuję jak narkoman, kończąc jedną odczuwam głód następnej. Otaczająca mnie rzeczywistość - polityczna, społeczna i każda inna - niezmiennie  napawa mnie dziecięcym zdziwieniem. Wyrażam je od ponad dziesięciu lat w swoim blogu, w  formie nie zawsze eleganckich paszkwili i felietonów. Z racji lokalnego patriotyzmu umiłowałam sobie sztukę. Jako wieloletniej tancerce w zespole muzyki dawnej przyswajanie jej  - zwłaszcza w formie teatru  - sprawia mi niewyrażalną w słowach przyjemność. A stresy odreagowuję w swoim królestwie, czyli kuchni dzięki karmienie bliskich i siebie.

Mam wielki apetyt na życie. Nieustannie pracuję nad swoimi kompetencjami i językiem. Trudno mi jednak poskromić w sobie narcyzm, samochwalstwo i naturę prześmiewcy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here