1. Nazwa włóczki – zwykle nie zawiera użytecznych informacji, jest tylko znakiem towarowym, umożliwiającym rozróżnienie włóczek. Niektóre firmy maja bardzo podobne nazwy, dlatego najbezpieczniejsze jest podawanie jej wraz z producentem, np. First Class Rozetti.

2. Skład włóczki – podawany zwykle procentowo, wymienia wszystkie rodzaje włókien użyte do produkcji.

3. Wydajność włóczki – podawana w metrach na motek, pozwala zorientować się w grubości włóczki i potrzebnej ilości na dany wyrób znacznie lepiej niż jej ocena wizualna, „na oko”.

4. Waga motka – najczęściej spotykane są motki po 25, 50 i 100 g.

5. Przepisy dotyczące prania i prasowania – oznakowanie jest tu takie samo jak w przypadku odzieży.

6. Rozmiar szydełka i drutów – producent zwykle dość precyzyjnie określa, jakie rozmiary przyborów będą odpowiednie, jednak najlepiej jest określać je na podstawie próbki dzianiny, ponieważ w zależności od potrzeb (zwarta, nieprzepuszczalna dzianina sprawdzi się w ciepłej kamizelce, zaś puszysta i wielkooka w ciepłym szalu czy chuście) czy ścisłości dziergania danej osoby, ta sama włóczka może wymagać zarówno drutów 3,5 mm, jak i 6 mm.

7. Próbka – najczęściej podawana w rozmiarze 10×10 cm – wskazana jest ilość oczek i rzędów mieszczących się w takim kwadracie przy wykonaniu próbki zalecanym rodzajem drutów czy szydełka. Jest to ponownie sprawa indywidualna i w celu właściwego obliczenia ilości oczek, zrób własną próbkę.

8. Kolorpodana jest nazwa koloru i numer partii. Niektórzy producenci mają ten sam kolor po kilka lat i dokupienie brakującego motka nie stanowi problemu, u innych odcienie z partii na partię zmieniają się nieznacznie i uzupełnienie zapasu może być prawdziwym problemem.

9. Zastosowanie – niektórzy producenci umieszczają również informację o przeznaczeniu włóczki: na skarpetki, chusty czy swetry.

Czy spotykacie się z innymi oznaczeniami na banderolach? Są takie, których nie rozumiecie? Podajcie nam je!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułRodzaje włóczek
Następny artykułAkcesoria do robótek ręcznych

Katarzyna Wyka - blogerka kulinarna, miłośniczka smacznego, szybkiego gotowania. Działa według zasady: jeśli czegoś nie da się przyrządzić w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto to wykonać. Jest również mamą, a zawodowo - naucza języka angielskiego.

 

Odwiedź blog naszego specjalisty:

- Truscaveczka pichci

Nasz specjalista o sobie:

Kiedy ktoś mówi przy mnie "Baby do garów!" kiwam energicznie głową, bo chociaż pochodzę z rodziny, gdzie to mężczyźni gotowali lepiej i więcej, to kuchnia jest moim królestwem. Nie do pomyślenia - ja, uchodząca niegdyś za mózgowca, który z przyziemnością nie ma nic wspólnego, uwielbiam gotować, obserwować, jak zmieniają się składniki użyte do wykonania potrawy, jak mieszają się smaki i zapachy.

Od kilkunastu lat moja kuchnia tętni życiem - i choć wyprowadzając się na swoje umiałam przyrządzić najwyżej spaghetti z proszku, teraz nie tylko nieźle gotuję, ale lubię też czytać książki kucharskie nie tylko szukając w nich przepisów, ale i inspiracji, pomysłów na połączenia składników, mniej lub bardziej typowe. Już ładnych parę lat prowadzę bloga z przepisami. Zaczął się od prośby koleżanki, żebym dała jej przepis na obiad - ale przepis dla zupełnego żółtodzioba. Pomyślałam, że to dobry pomysł - przepisy na potrawy proste, smaczne i niewymagające zbyt wiele czasu i niezwykłych kulinarnych talentów. Pewna moja przyjaciółka powiedziała "Jeśli jakiegoś dania nie da się przygotować w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto je robić."

Dlatego moje przepisy, w większości wymyślane samodzielnie, opierają się na niewielu składnikach i szybkim ich przyrządzeniu. Dzięki temu każdy, kto z tych receptur skorzysta, może poczuć się mistrzem patelni, czego sobie i czytelnikom życzę.

Fot.: Hanna Matejczyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here