Aby zrobić kotlety schabowe potrzebujemy dobrego schabu – najlepiej, aby nie był poprzerastany, świeży, średniej wielkości. Schab kroimy na centymetrowe plastry. Jeden plaster to jeden kotlet, kroimy zatem tyle plastrów ile potrzebujemy. Takie plastry myjemy, a potem ubijamy tłuczkiem tak, aby zwiększyły swoją powierzchnię mniej więcej o połowę. Nie mogą być ani za grube, ani za cienkie. Niewiele ponad 0,5 cm to dobra grubość. Mięso solimy i pieprzymy z obydwu stron, równomiernie, ale niewiele. Idealne kotlety nie są pikantne.

Aby zrobić panierkę potrzebować będziemy mąki, bułki tartej i jajek (zwykle 2 jajka wystarczają na 3-4 kotlety). Można kotlety panierować podwójnie, wtedy oczywiście potrzebujemy większej ilości składników do panierki. Najpierw obtaczamy kotlety w mące, obracamy tak, aby mąka dokładnie oblepiła mięso. Następnie obtaczamy w rozbitym jajku, a na końcu w bułce tartej. To ważne, aby bułka była bardzo dokładnie przyklejona do mięsa. Jeśli chcemy panierować podwójnie, to czynności powtarzamy, jednak wtedy kotlet dłużej się smaży.

Panierowane mięso kładziemy na patelni na rozgrzanym oleju i smażymy na niewielkim ogniu około 10 minut. Musimy kotlety kilka razy obracać, aby usmażyły się z obu stron i nie przypaliły. Schabowe będą gotowe, kiedy panierka nabierze złotego koloru, a mięso będzie miękkie i kruche. Możemy to sprawdzić wbijając widelec – mięso nie powinno stawiać oporu. Gotowe kotlety najlepiej zjeść od razu – odgrzewane są już tak dobre.

Znacie inny przepis na kotlety schabowe? Podzielcie się nim w komentarzu.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCiasto na naleśniki – przepis
Następny artykułCiasto drożdżowe ze śliwkami i kruszonką – przepis

Jolanta Chabik - jest korektorem, dokumentalistą, czasami redaktorem. Wcześniej pracowała w radiu na stanowisku dziennikarza muzycznego i prezentera, a również dla portali o tematyce kulturalnej, informacyjnej i lifestylowej. Kulinaria to jej hobby i wielka pasja.

Nasz specjalista pisze o sobie:

Gotuję, bo lubię to robić. Piekę, bo lubię zapach, jaki wypełnia wtedy kuchnię. Gotowanie odstresowuje mnie, pomaga się zrelaksować. A pisanie o tym - utrwalić te smaki. W kuchni, tak samo jak smak, liczy się zapach i kolor, a również "architektura" kulinarnego dzieła. Nie ma rzeczy nieważnych. Dzięki odpowiednim dodatkom każda potrawa, nawet najbardziej banalna, może smakować zupełnie inaczej i każda może zrobić wrażenie. Kuchnia to zmysły. A zmysły nie kłamią.

Kiedy nie gotuję, pojawiam się tu i tam. Ćwiczę jogę. Przeglądam ulubione blogi. Spaceruję o zmierzchu. Szukam inspiracji w książkach, filmach, w życiu. Spotykam się z przyjaciółmi, bo ludzie są najlepszą inspiracją - także tą kulinarną. Słucham muzyki. Piję kawę, herbatę lub wino, zależnie od pory dnia. Szukam wszędzie nowych smaków. Nie boję się eksperymentów, zwłaszcza kulinarnych. Moim typem jest włoska kuchnia, pełna pomidorów, oliwek, pachnąca bazylią. Włoska kuchnia, szwedzki design, nowojorki styl - to rzeczy idealne. Bo ideał kryje się w prostocie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here