Warzywa musimy umyć i pokroić. Pora w plasterki, cebulę w piórka, marchewki, buraka, pietruszkę ścieramy na tarce. Pora i cebulę zasypujemy cukrem i dostawiamy na 10 minut. Możemy chwilę nawet pognieść warzywa w cukrze. Potem wrzucamy je na patelnię na rozgrzaną oliwę, doprawiamy. Gdy cebulka się zezłoci zalewamy sosem sojowym, wodą i wrzucamy listek laurowy. Dusimy pod przykryciem 5 minut, by potem dodać starte warzywa. Jeśli uznamy, że wody jest za mało, możemy jej dolać – powinna być równo z warzywami, aby wszystko dusiło się pod wodą. Dopiero pod koniec możemy posolić – sos sojowy jest bardzo słony, trzeba uważać by nie przesolić. Całość dusimy około pół godziny, aż zmiękną starte warzywa, na małym ogniu.

A potem wystarczy polać placki ziemniaczane, ozdobić zielonym listkiem bazylii lub pietruszki i danie tak pyszne, że palce lizać, jest gotowe. Bez mięsa, ale bogate w witaminy i składniki mineralne.

Musimy użyć do niego sporo warzyw: 5 marchewek, buraka, 3 cebul, kilku ząbków czosnku, pora, pietruszki. Do tego przyprawy – łyżeczka cukru, 2 łyżki sosu sojowego, szczypty curry, cynamonu, papryki, liść laurowy, trochę soli. I na koniec 2 łyżki oliwy i ~ 2 szklanek wody.

Znacie inne przepisy na potrawy wegetariańskie? Podzielcie się nimi w komentarzach.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJak rozmawiać z nastolatkiem o dojrzewaniu?
Następny artykułZupa meksykańska – przepis

Jolanta Chabik - jest korektorem, dokumentalistą, czasami redaktorem. Wcześniej pracowała w radiu na stanowisku dziennikarza muzycznego i prezentera, a również dla portali o tematyce kulturalnej, informacyjnej i lifestylowej. Kulinaria to jej hobby i wielka pasja.

Nasz specjalista pisze o sobie:

Gotuję, bo lubię to robić. Piekę, bo lubię zapach, jaki wypełnia wtedy kuchnię. Gotowanie odstresowuje mnie, pomaga się zrelaksować. A pisanie o tym - utrwalić te smaki. W kuchni, tak samo jak smak, liczy się zapach i kolor, a również "architektura" kulinarnego dzieła. Nie ma rzeczy nieważnych. Dzięki odpowiednim dodatkom każda potrawa, nawet najbardziej banalna, może smakować zupełnie inaczej i każda może zrobić wrażenie. Kuchnia to zmysły. A zmysły nie kłamią.

Kiedy nie gotuję, pojawiam się tu i tam. Ćwiczę jogę. Przeglądam ulubione blogi. Spaceruję o zmierzchu. Szukam inspiracji w książkach, filmach, w życiu. Spotykam się z przyjaciółmi, bo ludzie są najlepszą inspiracją - także tą kulinarną. Słucham muzyki. Piję kawę, herbatę lub wino, zależnie od pory dnia. Szukam wszędzie nowych smaków. Nie boję się eksperymentów, zwłaszcza kulinarnych. Moim typem jest włoska kuchnia, pełna pomidorów, oliwek, pachnąca bazylią. Włoska kuchnia, szwedzki design, nowojorki styl - to rzeczy idealne. Bo ideał kryje się w prostocie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here