Zielona sałatka (green salad) oparta jest na zielonych warzywach liściowych, dzięki czemu jest nie tylko bardzo smaczna, ale również niskokaloryczna, więc nadaje się dla osób będących na diecie odchudzającej.

Nie istnieje jeden kanoniczny przepis na zieloną sałatkę. Jej podstawą jest sałata – może być lodowa, masłowa lub inna – szpinak bądź dowolne inne jadalne na surowo liście – są i tacy, którzy przyrządzają ją z natki pietruszki i kolendry. Do zielonej bazy możesz dodać dowolne ulubione składniki: rybę, mięso, oliwki, kolorowe warzywa, grzanki. No i dressing – najczęściej z oleju/oliwy, wody i przypraw.

Jedną ze smaczniejszych propozycji jest wersja z tuńczykiem i grzankami.

pół główki sałaty lodowej
pół świeżego ogórka
średniej wielkości pomidor
2 szalotki lub mała czerwona cebula
10 oliwek (najlepiej faszerowanych pastą sardelową)
puszka tuńczyka w sosie własnym
2 korniszony średniej wielkości
pół czerwonej papryki
pół puszki kukurydzy

Sałatę pokroić w grubą kostkę, nie przekraczającą jednak wielkością pojemności standardowych ust. Szalotki, ogórka i pomidora pokroić w półtalarki. Każdą z oliwek przepołowić. Korniszony pokroić w plasterki. Tuńczyka i kukurydzę dobrze odsączyć. Paprykę pokroić w słomkę. Wszystkie składniki dokładnie wymieszać w dużej misie.

Podawać z sosem jogurtowym.

Składniki:
pół opakowania jogurtu greckiego
łyżeczka majonezu
2-3 ząbki czosnku
pieprz

Jogurt i majonez dokładnie wymieszać, najlepiej widelcem lub trzepaczką. Czosnek obrać i wycisnąć przez praskę, a następnie wymieszać z pozostałymi składnikami. Odstawić na kwadrans do przegryzienia się smaków.

I co myślicie? Podzielcie się swoimi pomysłami na arcyzdrowe zielone sałatki! 🙂

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułFrytkownica – czy warto kupić?
Następny artykułPieczone gruszki – przepis

Katarzyna Wyka - blogerka kulinarna, miłośniczka smacznego, szybkiego gotowania. Działa według zasady: jeśli czegoś nie da się przyrządzić w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto to wykonać. Jest również mamą, a zawodowo - naucza języka angielskiego.

 

Odwiedź blog naszego specjalisty:

- Truscaveczka pichci

Nasz specjalista o sobie:

Kiedy ktoś mówi przy mnie "Baby do garów!" kiwam energicznie głową, bo chociaż pochodzę z rodziny, gdzie to mężczyźni gotowali lepiej i więcej, to kuchnia jest moim królestwem. Nie do pomyślenia - ja, uchodząca niegdyś za mózgowca, który z przyziemnością nie ma nic wspólnego, uwielbiam gotować, obserwować, jak zmieniają się składniki użyte do wykonania potrawy, jak mieszają się smaki i zapachy.

Od kilkunastu lat moja kuchnia tętni życiem - i choć wyprowadzając się na swoje umiałam przyrządzić najwyżej spaghetti z proszku, teraz nie tylko nieźle gotuję, ale lubię też czytać książki kucharskie nie tylko szukając w nich przepisów, ale i inspiracji, pomysłów na połączenia składników, mniej lub bardziej typowe. Już ładnych parę lat prowadzę bloga z przepisami. Zaczął się od prośby koleżanki, żebym dała jej przepis na obiad - ale przepis dla zupełnego żółtodzioba. Pomyślałam, że to dobry pomysł - przepisy na potrawy proste, smaczne i niewymagające zbyt wiele czasu i niezwykłych kulinarnych talentów. Pewna moja przyjaciółka powiedziała "Jeśli jakiegoś dania nie da się przygotować w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto je robić."

Dlatego moje przepisy, w większości wymyślane samodzielnie, opierają się na niewielu składnikach i szybkim ich przyrządzeniu. Dzięki temu każdy, kto z tych receptur skorzysta, może poczuć się mistrzem patelni, czego sobie i czytelnikom życzę.

Fot.: Hanna Matejczyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here