Najczęściej pary, między którymi przestaje się dobrze układać, postanawiają rozejść się na stałe. Niekiedy jednak dwie zakochane w sobie do niedawna osoby podejmują próbę, by mimo wszystko przetrwać kryzys i pozostać razem. By dać sobie jeszcze jedną szansę, postanawiają rozstać się na jakiś czas.

Podczas czasowego rozstania obie strony mają czas, by:

– przeanalizować sytuację, w jakiej obecnie jest ich związek;

– zastanowić się, co było przyczyną powstania i ciągłego pogłębiania się konfliktu;

– sprawdzić, czy czują coś jeszcze do partnera, od którego obecnie są odseparowani;

– przemyśleć, czy wyobrażają sobie jeszcze wspólną przyszłość;

– zastanowić się, w jaki sposób naprawić relacje.

Czasami dopiero rozłąka uświadamia ludziom, czy zależy im na dotychczasowych partnerach. Warto kierować się uczuciami, jakie towarzyszą im w trakcie separacji. Jeśli będą to uczucia takie jak: ulga, poczucie uwolnienia się, radość itp., z pewnością będzie to jednoznaczny znak, że kochankowie powinni się rozstać. Jeżeli natomiast uczuciami towarzyszącymi im podczas samotnych dni będą: smutek, poczucie osamotnienia, tęsknota itp., będzie to wskazówka, by para dała sobie jeszcze jedną szansę.

Byliście kiedyś w takiej sytuacji? Co dało Wam rozstanie? Czy wróciliście do siebie? Podzielcie się swoimi historiami.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJak dogadać się z nastolatkiem?
Następny artykułPsychoterapia przez Internet – jak wygląda, na czym polega?

Magdalena Paluch – jest studentką V roku na kierunku: Psychologia Kliniczna w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej oraz pracownikiem Stowarzyszenia. Uczestniczyła w licznych zajęciach praktycznych, głównie w Środowiskowym Domu Samopomocy prowadzącym działalność terapeutyczną i rehabilitacyjną. W roku 2004 uzyskała także tytuł zawodowy fotografa artystycznego. Psychologia to jej pasja i wiąże z nią swoją zawodową przyszłość.

1 KOMENTARZ

  1. Ja właśnie jestem… po 7 latach związku. Kocham go ale dałam mu czas do namysłów. Mija dopiero 3 tydzień a dla mnie jak cała wieczność. Nie to nie jest przyzwyczajenie – brakuje mi jego głosu, obecności, zapachu. Rozumiał mnie jak nikt inny. Wspierał w trudnych chwilach. A ja cieszyłam się, że poprostu był.

    Teraz jedyne co mi pozostało to trwać w tym stanie i czekać aż on się odezwie…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here