Kalderetę można przyrządzić również z koziego mięsa. Ciekawą nutkę smakową doda potrawie ostra kiełbasa, na przykład chorizo, zielone oliwki lub bakłażan.

Wykonanie:

kilogram wołowiny, pokrojonej w kostkę,

ćwierć szklanki octu winnego lub jabłkowego,

ćwierć szklanki sosu sojowego,

2-3 łyżki oleju,

1 duża cebula,

1 słodka papryka,

4-5 ząbków czosnku,

450 ml pasty pomidorowej,

2 szklanki wody lub bulionu,

2 ziemniaki,

1 szklanka zielonego groszku,

sól i pieprz do smaku.

W szklanej lub ceramicznej misce wymieszaj mięso z octem, sosem sojowym i wyciśniętym lub pokrojonym w plasterki czosnkiem. Miskę przykryj folią spożywczą i wstaw do lodówki na 2-3 godziny. Po tym czasie wyjmij mięso i odsącz, jednak marynaty nie wylewaj.

Na patelni rozgrzej olej i obsmaż krótko mięso. Wyjmij je na talerz, a na oleju ze smażenia podduś cebulę i paprykę. Gdy warzywa są miękkie, dodaj sos pomidorowy, zagotuj, zmniejsz ogień do minimum i duś pół godziny. Dorzuć ziemniaki, obrane i pokrojone w kostkę, oraz bulion/wodę i podduś, aż zmiękną. dodaj tyle marynaty, by zaostrzyć smak.

Dodaj groszek, sól, pieprz i paprykę, i zostaw garnek na malutkim ogniu jeszcze na 20 minut, aż mięso będzie miękkie. Jeśli to konieczne, dodaj trochę wody. Podawaj z ryżem.

Próbowaliście już kalderety? Lubicie egzotyczną kuchnię? Którą najbardziej?

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJak zrobić dip serowy do nachos, chipsów, warzyw?
Następny artykułWybór formy opodatkowania firmy

Katarzyna Wyka - blogerka kulinarna, miłośniczka smacznego, szybkiego gotowania. Działa według zasady: jeśli czegoś nie da się przyrządzić w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto to wykonać. Jest również mamą, a zawodowo - naucza języka angielskiego.

 

Odwiedź blog naszego specjalisty:

- Truscaveczka pichci

Nasz specjalista o sobie:

Kiedy ktoś mówi przy mnie "Baby do garów!" kiwam energicznie głową, bo chociaż pochodzę z rodziny, gdzie to mężczyźni gotowali lepiej i więcej, to kuchnia jest moim królestwem. Nie do pomyślenia - ja, uchodząca niegdyś za mózgowca, który z przyziemnością nie ma nic wspólnego, uwielbiam gotować, obserwować, jak zmieniają się składniki użyte do wykonania potrawy, jak mieszają się smaki i zapachy.

Od kilkunastu lat moja kuchnia tętni życiem - i choć wyprowadzając się na swoje umiałam przyrządzić najwyżej spaghetti z proszku, teraz nie tylko nieźle gotuję, ale lubię też czytać książki kucharskie nie tylko szukając w nich przepisów, ale i inspiracji, pomysłów na połączenia składników, mniej lub bardziej typowe. Już ładnych parę lat prowadzę bloga z przepisami. Zaczął się od prośby koleżanki, żebym dała jej przepis na obiad - ale przepis dla zupełnego żółtodzioba. Pomyślałam, że to dobry pomysł - przepisy na potrawy proste, smaczne i niewymagające zbyt wiele czasu i niezwykłych kulinarnych talentów. Pewna moja przyjaciółka powiedziała "Jeśli jakiegoś dania nie da się przygotować w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto je robić."

Dlatego moje przepisy, w większości wymyślane samodzielnie, opierają się na niewielu składnikach i szybkim ich przyrządzeniu. Dzięki temu każdy, kto z tych receptur skorzysta, może poczuć się mistrzem patelni, czego sobie i czytelnikom życzę.

Fot.: Hanna Matejczyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here