Ciasto
– 1 szklanka mąki pszennej
– ½ łyżeczki proszku do pieczenia
– ¼ łyżeczki soli
– ½ łyżeczki mielonego cynamonu
– ⅓ kostki masła
– ¾ szklanki cukru
– 3 jajka
– 1 łyżka skórki pomarańczowej
– ¼ szklanki mleka
– 1 szklanka siekanych orzechów włoskich

Syrop miodowy
– 1 szklanka cukru
– 1 szklanka miodu płynnego
– ¾ szklanki wody
– 1 łyżeczka soku cytrynowego

Wykonanie:

Piekarnik rozgrzej do 200 stopni. Średnią tortownicę wysmaruj masłem i wysyp bułką tartą. W misce wymieszaj mąkę, proszek do pieczenia, sól, cynamon i skórkę pomarańczową. Mieszaninę odstaw na bok.

W dużej misce utrzyj masło z cukrem na puszystą masę. Dalej ubijając dodawaj po jednym jajku, a następnie naprzemiennie mąkę z dodatkami i mleko, aż ciasto będzie jednolite i gładkie. Wtedy wsyp do niego posiekane drobno orzechy.

Masę przełóż do tortownicy i piecz przez 40 minut, sprawdzając ciasto patyczkiem. Studź przez kwadrans, a następnie pokrój na kawałki. Polej syropem miodowym.

Przygotowanie syropu miodowego:

W rondelku wymieszaj miód, cukier i wodę i zagotuj powoli, na malutkim ogniu. Gdy cukier się rozpuści, dodaj sok z cytryny i wymieszaj.

Czy znacie inny przepis na to ciasto? Podajcie go w komentarzu.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułMuffinki pikantne – przepis
Następny artykułHalibut po hiszpańsku – przepis

Katarzyna Wyka - blogerka kulinarna, miłośniczka smacznego, szybkiego gotowania. Działa według zasady: jeśli czegoś nie da się przyrządzić w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto to wykonać. Jest również mamą, a zawodowo - naucza języka angielskiego.

 

Odwiedź blog naszego specjalisty:

- Truscaveczka pichci

Nasz specjalista o sobie:

Kiedy ktoś mówi przy mnie "Baby do garów!" kiwam energicznie głową, bo chociaż pochodzę z rodziny, gdzie to mężczyźni gotowali lepiej i więcej, to kuchnia jest moim królestwem. Nie do pomyślenia - ja, uchodząca niegdyś za mózgowca, który z przyziemnością nie ma nic wspólnego, uwielbiam gotować, obserwować, jak zmieniają się składniki użyte do wykonania potrawy, jak mieszają się smaki i zapachy.

Od kilkunastu lat moja kuchnia tętni życiem - i choć wyprowadzając się na swoje umiałam przyrządzić najwyżej spaghetti z proszku, teraz nie tylko nieźle gotuję, ale lubię też czytać książki kucharskie nie tylko szukając w nich przepisów, ale i inspiracji, pomysłów na połączenia składników, mniej lub bardziej typowe. Już ładnych parę lat prowadzę bloga z przepisami. Zaczął się od prośby koleżanki, żebym dała jej przepis na obiad - ale przepis dla zupełnego żółtodzioba. Pomyślałam, że to dobry pomysł - przepisy na potrawy proste, smaczne i niewymagające zbyt wiele czasu i niezwykłych kulinarnych talentów. Pewna moja przyjaciółka powiedziała "Jeśli jakiegoś dania nie da się przygotować w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto je robić."

Dlatego moje przepisy, w większości wymyślane samodzielnie, opierają się na niewielu składnikach i szybkim ich przyrządzeniu. Dzięki temu każdy, kto z tych receptur skorzysta, może poczuć się mistrzem patelni, czego sobie i czytelnikom życzę.

Fot.: Hanna Matejczyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here