Soczewica występuje w kilku odmianach i trzeba mieć świadomość, że ich smak i konsystencja są skrajnie odmienne. Czerwona jest delikatna, w gotowaniu traci kolor i przypomina żółty groch – można z niej przyrządzić zupę przypominającą grochówkę, choć lżej strawną. Zielona po ugotowaniu i zmieleniu przypomina mielone mięso, nadaje się na pasty, pasztety i kotlety mielone.

Paprykarz wegetariański z soczewicą przyrządzamy więc z tej, której smak bardziej nam odpowiada.

1 szklanka soczewicy
puszka pomidorów pelati lub 4 świeże i soczyste pomidory średniej wielkości
1 duża cebula
2 strąki czerwonej papryki
3-4 łyżki oliwy z oliwek
pół szklanki śmietany 18%
sól
pieprz
słodka i ostra papryka

Soczewicę zalej 2 szklankami wody, posól i ugotuj do miękkości. Zarówno zielona, jak i czerwona nie wymagają namaczania. Cebulę posiekaj i zeszklij na oliwie, dorzuć pokrojoną w paseczki paprykę i przesmaż na wolnym ogniu, aż lekko zmięknie. Dodaj pokrojone w kostkę lub rozdrobnione w inny sposób pomidory. Duś wszystko, aż pomidory zaczną się rozpadać. Dozuć soczewicę i przyprawy i duś jeszcze z 10 minut. Śmietanę zahartuj odrobiną sosu i dodaj do potrawy. Dokładnie wymieszaj. Paprykarz podawaj z ryżem, udekorowany posiekaną natką. Doskonale smakuje z mizerią lub inną “mokrą” surówką. Taki zestaw jest pełnowartościowym posiłkiem, dostarczającym białka, węglowodanów, błonnka oraz wielu innych cennych składników.

Co powiecie na taki paprykarz? Macie inne fajne pomysły na paprykarze wegetariańskie? Podzielcie się nimi!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułReklama ATL – informacje
Następny artykułManicure Shellac – co to jest, jak zrobić?

Katarzyna Wyka - blogerka kulinarna, miłośniczka smacznego, szybkiego gotowania. Działa według zasady: jeśli czegoś nie da się przyrządzić w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto to wykonać. Jest również mamą, a zawodowo - naucza języka angielskiego.

 

Odwiedź blog naszego specjalisty:

- Truscaveczka pichci

Nasz specjalista o sobie:

Kiedy ktoś mówi przy mnie "Baby do garów!" kiwam energicznie głową, bo chociaż pochodzę z rodziny, gdzie to mężczyźni gotowali lepiej i więcej, to kuchnia jest moim królestwem. Nie do pomyślenia - ja, uchodząca niegdyś za mózgowca, który z przyziemnością nie ma nic wspólnego, uwielbiam gotować, obserwować, jak zmieniają się składniki użyte do wykonania potrawy, jak mieszają się smaki i zapachy.

Od kilkunastu lat moja kuchnia tętni życiem - i choć wyprowadzając się na swoje umiałam przyrządzić najwyżej spaghetti z proszku, teraz nie tylko nieźle gotuję, ale lubię też czytać książki kucharskie nie tylko szukając w nich przepisów, ale i inspiracji, pomysłów na połączenia składników, mniej lub bardziej typowe. Już ładnych parę lat prowadzę bloga z przepisami. Zaczął się od prośby koleżanki, żebym dała jej przepis na obiad - ale przepis dla zupełnego żółtodzioba. Pomyślałam, że to dobry pomysł - przepisy na potrawy proste, smaczne i niewymagające zbyt wiele czasu i niezwykłych kulinarnych talentów. Pewna moja przyjaciółka powiedziała "Jeśli jakiegoś dania nie da się przygotować w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto je robić."

Dlatego moje przepisy, w większości wymyślane samodzielnie, opierają się na niewielu składnikach i szybkim ich przyrządzeniu. Dzięki temu każdy, kto z tych receptur skorzysta, może poczuć się mistrzem patelni, czego sobie i czytelnikom życzę.

Fot.: Hanna Matejczyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here