Sałatka caprese

1 kulka mozzarelli
1 pomidor
kilka listków świeżej bazylii
oliwa z oliwek
szczypta grubej soli
szczypta świeżo zmielonego pieprzu
kilka plastrów czerwonej cebuli
ocet balsamiczny

Mozzarellę i pomidora pokroić w plastry, bazylię grubo posiekać. Wszystkie warzywa i ser rozłożyć warstwami na sobie, skropić oliwą z oliwek i octem balsamicznym, posypać solą i pieprzem.

Grillowany łosoś z gotowanymi warzywami i pesto z bazylii

Będzie potrzebne:
2 kawałki filetu z łososia
oliwa z oliwek
pół małego kalafiora
pół brokułu
1 mała cukinia
1 mała marchewka
kilka zielonych szparagów
kilka małych pieczarek
kilka koktajlowych pomidorków
pesto z bazylii
sól
pieprz i inne przyprawy do smaku

Łososia grillować z obu stron, aż straci swoją surowość i się zrumieni. Kalafior, brokuł i szparagi podgotować przez chwilkę – odpowiednią dla każdego warzywa. Marchewkę pokroić w cienkie plasterki, cukinię pokroić w podłużne plastry, pieczarki i pomidorki umyć. Wszystkie warzywa ułożyć na tacce, polać obficie oliwą z oliwek, posypać ulubionymi przyprawami i grillować.

Na talerz przełożyć warzywa, na nich ułożyć łososia, który obłożyć pesto.

Znacie inne fajne przepisy na letnie obiadowe dania bezglutenowe? Podzielcie się nimi!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCo warto zobaczyć Łodzi?
Następny artykułCo warto zobaczyć w Trójmieście?

Agnieszka Pietnoczka - od dwóch lat prowadzi blog kulinarny DOMOWE GOTOWANIE, na którym zamieszcza przepisy oraz zdjęcia wykonywanych przez siebie potraw. Nie ukrywa, że jej specjalnością są wypieki. Jak sama pisze, stworzyła swój blog dla "początkujących domowych kucharzy i poszukiwaczy nowych smaków". Jest specjalistą działu Kulinaria serwisu SPEC.PL, który wzbogaca nie tylko w swoje przepisy, ale również w autorskie zdjęcia.

Zobacz stronę naszego specjalisty:

- Domowe gotowanie

 

Nasz specjalista pisze o sobie:

Gotuje od lat. Jak większość z nas zaczynałam pomagając mamie w przygotowaniu obiadu. Pod jej okiem obierałam ziemniaki, doprawiałam surówki, ucierałam ciasta i kremy. W końcu nadszedł czas pełnej samodzielności i niezależności w wyborze niedzielnego menu czy kulinarnych eksperymentów.

Swoich najbliższych raczę w domu zapachem piekącego się pieczywa i ciasta, gotującej się zupy, duszącego się w aromatycznych przyprawach mięsa i świeżo pokrojonych ziół. Z przyjemnością obserwuję wzrost ich apetytów na widok cieszących oko potraw. Z satysfakcją nakładam dokładki i odbieram puste już talerze. 

Co daje mi upieczenie chleba, upichcenie rosołu, usmażenie kurczaka z warzywami po tajsku czy wykonanie muffinek? Niesamowitą przyjemność z obserwacji przemiany poszczególnych składników o różnych smakach, konsystencji i pochodzeniu w brzmiące jednym tonem danie. Poczucie siły i umiejętności własnych rąk: ugniatających, lepiących, czujących drobiny soli, gładkość schłodzonego francuskiego ciasta, wilgoć śmietany i tłustość masła w kruchym spodzie, ulotność tortowej mąki i chropowatość skórki razowca. 

Z pasją przygotowuję nowe potrawy wyszukując ciekawe przepisy, czytając przeróżne fora, kupując kolejne kucharskie książki czy podglądając na YouTube podobnych do mnie amatorów dobrego jedzenia. Kiedy wchodzę do kuchni odbywam kulinarną wycieczkę dookoła świata, o której marzę od lat. Foccacia, won ton, chlebek naan, curry, banana bread, tarta i pizza to tylko niektóre z najsmaczniejszych przystanków owej - realizowanej na razie tylko w domu - podróży. Dzięki zdjęciom i kulinarnemu blogowi mogę utrwalić spędzoną w kuchni chwilę i wracać do opublikowanych przepisów na niemożliwych do zgubienia stronach wirtualnego notatnika. 

Przede mną jeszcze tyle do ugotowania, tyle do upieczenia, dodania i wymieszania. Mam nadzieję, że wszystkiego zdążę spróbować:)

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here