Fizyczne okaleczanie się ma służyć poradzeniu sobie z nagromadzonym napięciem i złością. To fizyczne wyładowanie, ale nie na kimś lub na czymś jak w przypadku agresji, ale na sobie samym. Najbardziej okaleczane są niewidoczne dla otoczenia fragmenty ciała jak: ramiona, uda, brzuch, nadgarstki (nastolatki często noszą w tych miejscach opaski lub szerokie bransolety). Na przypadki autoagresji narażeni są szczególnie ludzie słabsi, silnie przeżywający trudności i niepowodzenia.

Zadawanie sobie krzywdy fizycznej jest zawsze cichym wołaniem o pomoc, próbą zwrócenia na siebie uwagi. Autoagresja dotyka zarówno wrażliwe, zamknięte w sobie osoby, jak również te tryskające życiem. Ostre narzędzie raniące ciało ma za zadanie rozprawić się z bólem psychicznym. Autoagresja jest jak gdyby przechodzeniem cierpienia psychicznego w fizyczne. Spływająca krew ma być samooczyszczeniem, tylko że później dochodzą wyrzuty sumienia z powodu ponownego nacięcia i ból psychiczny wraca ze zdwojona siłą.

Powodów autoagresji jest całe mnóstwo – w zależności od tego, z czym nastolatek sobie nie radzi. Może być to nieszczęśliwa, nieodwzajemniona miłość, odrzucenie przez rodzinę lub otoczenie, zagubienie w swoim życiu lub wygórowane oczekiwania wobec siebie.

Być może zagadnienie autoagresji nie jest zbyt często poruszane, ponieważ cały dramat rozgrywa się w ukryciu. Młodzi ludzie potrafią się kamuflować, tną się w miejscach niewidocznych, a w razie czego zakładają wspomniane już opaski. Trudno jest dostrzec u kogoś samookaleczanie, jeśli sam nikogo na to nie naprowadza. U osoby zadającej sobie cierpienia fizyczne konieczna jest psychoterapia. Trzeba przepracować w sobie wszystkie negatywne emocje. Potrzebna jest pomoc z zewnątrz – psychiatry lub psychologa. Niektórzy nazywają autoagresję chorobą duszy i na tym należy skoncentrować leczenie, nie tylko na zewnętrznych przejawach.

Uwaga!

Autoagresja jest formą uzależnienia. Nie pomagają pojedyncze próby, dąży się do zwiększenia częstotliwości i ilości. Podobnie jak nie wystarczy jeden papieros, kieliszek czy jedna „działka”.

Kiedy zauważyliście u dziecka zachowania autoagresywne? W jakich okolicznościach występują?

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDlaczego rodzice mnie nie kochają?
Następny artykułDlaczego dzieci wagarują?

Anna Chmielewska – pedagog szkolny, trener szybkiego czytania oraz – przez pewien czas – nauczyciel wspierający w integracyjnym oddziale zerowym. Dodatkowo ukończyła studia z zakresu edukacji elementarnej i terapii pedagogicznej. Współpracowała z jednym z serwisów edukacyjnych, pisząc artykuły dla rodziców oraz tworząc karty pracy dla maluchów i uczniów.

Nasz specjalista pisze o sobie:

Od zawsze lubiłam pomagać. Czynnie angażowałam się w działania woluntarystyczne, zwłaszcza w  pomoc rodzinom z problemem alkoholowym. Po studiach rozpoczęłam pracę w szkole i tak zostało do dziś. Obecnie pracuję w szkole z oddziałami integracyjnymi, co jest dodatkowym wyzwaniem dla pedagoga. Lubię to, co robię, ale jednocześnie szukam nowych wyzwań. Jako trener szybkiego czytania poszerzam możliwości ludzkiego mózgu, a pisząc artykuły w serwisach, dzielę się tym, co wiem.

Odskocznią od życia zawodowego są dla mnie książki oraz zacisze domowe, zapach namiętnie pieczonych ciast i aromat świeżo zaparzonej kawy. No i rozmowy przy stole – o marzeniach, pragnieniach i nadziejach.

Od kilku miesięcy odnajduję szczęście w macierzyństwie, w odkrywaniu świata przez cudowną małą istotkę. Życie nabiera  innej jakości, już nie trzeba tak się śpieszyć...

Pisanie jest dla mnie pasją, zamykaniem w słowa własnych doświadczeń, wiedzy i myśli. Jest spotkaniem z czytelnikami, ale też z samą sobą...

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here