Zalety wspinaczki

Jak w przypadku każdej aktywności ruchowej, uprawianie wspinaczki będzie miało pozytywny wpływ na nasze zdrowie i sylwetkę. Godzina treningu na ściance to strata kaloryczna rzędu 530 kcal. W trakcie wspinania się intensywnie pracują nie tylko ramiona, ale również mięśnie klatki piersiowej, brzucha, pośladków, ud i łydek, przez co wspinaczka będzie idealnym sposobem na wyrzeźbienie idealnej sylwetki. Dyscyplina ta ma również swoje pozasportowe walory – trenując wspinaczkę uczymy się pewności siebie, ambicji i odwagi.

Rodzaje wspinaczki

Ściankę wspinaczkową zdobywać możemy kilkoma sposobami. Najpowszechniej stosowaną metodą jest wspinaczką z liną, czyli z asekuracją. Tu również wyróżniamy dwie metody. Pierwsza polega na tym, że wspinająca się osoba jest przywiązana do liny, który wspinając się zaczepia ją na coraz to wyższych punktach asekuracyjnych. W każdy taki punkt przymocowany jest tzw. ekspres – pętla z dwoma karabinkami umożliwiająca szybkie wpięcie liny. Drugi koniec liny przyczepiony jest do osoby stojącej na ziemi, która w miarę powiększania wysokości wspinającego się popuszcza linę poprzez przyrząd asekuracyjny. Taki sposób wspinania jest całkowicie bezpieczny dla wspinającego, a jednoczesnej bardzo ekscytujący – w momencie odpadnięcia ze ścianki swobodnym lotem opadamy w dół, tak daleko, jak pozwala nam na to zaczepiona w danym punkcie asekuracyjnym lina.

wspinaczkaFot. photoxpress.com

Drugi sposób wspinaczki asekurowanej pozbawiony jest tej dodatkowej atrakcji. W przypadku wspinaczki „na wędkę”, bo o niej mowa, lina jest już zawieszona na szczycie ścianki, zanim zaczniemy się wspinać. Tu również osoba asekurująca popuszcza linę w miarę wspinania się drugiej osoby. Odpadnięcie ze ścianki nie kończy się w tym przypadku efektownym lotem, jest jednak przez to nieco bardziej bezpieczna. Popularniejszą metodą jest bez wątpienia ta pierwsza (chyba że mówimy o zawodach wspinania na czas), ale początkujący mogą zacząć od wspinania na „wędkę”.

Istnieje wreszcie trzeci sposób wspinania się, tzw. bouldering. W tym przypadku wspinany się w ogóle bez wspomagania liny, do wchodzenia wykorzystując wszystko właściwie, na czym można się utrzymać. W miastach bouldering uprawia się najczęściej na różnego rodzaju murkach, starych ścianach, przejściach pod autostradami czy betonowych nasypach kolejowych. Profesjonaliści wspinają się bez asekuracji nawet na wysokie budynki i wieżowce. Z wiadomych względów ta odmiana sportu absolutnie nie jest polecana początkującym.

Jak zacząć?

Najlepiej będzie oczywiście rozpocząć naukę pod okiem specjalisty i zapisać się na kurs wspinaczkowy. Wyszkoleni trenerzy podzielą się z nami wiedzą dotyczącą podstawowych technicznych aspektów zdobywania ścianki, pomogą wyrobić, a później doskonalić nawyki, które przyspieszą proces nauki. Jeśli nie chcemy się wykosztować, zawsze możemy rozpocząć przygodę ze ścianką pod okiem już doświadczonego znajomego, który nie tylko zdradzi nam tajniki zdobywania kolejnych punktów asekuracyjnych, ale będzie godnym zaufania asekurantem.

Ćwiczenia wspomagające

Zanim zaczniemy przygodę ze wspinaczką czy już w trakcie jej trwania, możemy doskonalić swoje umiejętności szeregiem ćwiczeń, które możemy wykonywać w domu. Równie ważna jak technika wchodzenia jest ogólna kondycja fizyczna. Wbrew pozorom wdrapanie się na szczyt ścianki angażuje naprawdę sporo sił. Zacząć możemy zatem od regularnego biegania, robienia przysiadów i pompek na wzmocnienie nóg. Tyle samo uwagi powinniśmy poświęcić pracy nad siłą zacisku palców. W tym celu możemy nabyć specjalny przyrząd albo wykorzystać zwykłe gumowe kółko czy piłeczkę, na którym będziemy na zmianę zgniatać i rozprężać palce.

Sprzęt

Ostatnim aspektem, nad którym będziemy musieli pomyśleć, jest sprzęt do wspinaczki. Najważniejszy będzie zakup odpowiedniego obuwia. Niektórzy potrafią się wspinać z całkiem niezłym efektem w zwykłym obuwiu sportowym. Na dłuższą metę nie jest to jednak dobre rozwiązanie, zwłaszcza dla początkujących. Najlepiej w buty zaopatrzyć się w specjalistycznym sklepie, gdzie sprzedawcy doradzą nam odpowiedni model. Tu również najlepiej udać po zakup liny, uprzęży, własnego mechanizmu asekuracyjnego, ekspresów, pętli, taśm i karabinków osobistych. Koniecznością jest również woreczek z magnezją, którą możemy zaaplikować w trakcie zdobywania ścianki na dłonie, co zwiększy ich tarcie, a w konsekwencji uczyni uchwyt łatwiejszym i bezpieczniejszym.

Uwaga!

Zanim jednak rzucimy się wir zakupów bynajmniej nie najtańszego sprzętu, warto zastanowić się, czy nie lepiej będzie na początek poprzestać na obuwiu, a resztę sprzętu wypożyczać. Po pierwszych kontaktach ze ścianką może okazać się, że niekoniecznie jest to jednak sport dla nas albo zwyczajnie wspinanie nam się po krótkim czasie znudzi. Moment zakupu pełnego ekwipunku lepiej odłożyć do czasu, gdy zdążymy się już „wkręcić” w dyscyplinę i nabierzemy pewnych umiejętności, które pomogą nam później w zakupie sprzętu dopasowanego do naszych indywidualnych potrzeb.

Chcecie zacząć się wspinać? Co Was zainspirowało?

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJak się zrelaksować?
Następny artykułZasady gry w baseball

Emilia Klima - absolwentka socjologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, pasjonatka sportu i pisania nie tylko o sporcie. Od 2008 roku współpracuje z działem sport-rozrywka serwisu gazeta.pl, w międzyczasie pisywała do innych portali internetowych zajmujących się tematyką sportową. Miłośniczka pływania i jazdy na rowerze.

Nasz specjalista pisze o sobie:

Jako posiadaczka (do niedawna) rodzeństwa płci męskiej wyłącznie, nie miałam innego wyjścia jak śledzić wydarzenia sportowe, odkąd tylko byłam we właściwym wieku do zrozumienia tego, co się dzieje w telewizorze. Myślę, że nie będzie wiele przesady w stwierdzeniu, że bardziej niż na wieczorynce wychowałam się na wieczorach z Ligą Mistrzów. Gdzieś w międzyczasie moje zainteresowanie futbolem osłabło najpierw na rzecz siatkówki, a później Formuły 1, nadal jednak sport stanowi ważny element mojego życia.

Nie inaczej jest z jego czynnym uprawianiem. Staram się, by aktywność fizyczna była dla mnie przede wszystkim źródłem przyjemności, dlatego trzymam się z dala od tych sportów, których zwyczajnie nie lubię. Gustuje szczególnie w pływaniu, dyscyplinie pozwalającej rozwijać równomiernie niemal wszystkie partie mięśniowe, przy okazji spalić sporo kalorii z wysiłkiem odczuwalnym dopiero po wyjściu z wody. Przy sprzyjającej pogodzie nie wzgardzę rowerem lub rolkami, lubię się również od czasu do czasu porządnie rozciągnąć. (W czasach swojej największej elastyczności potrafiłam nawet zrobić szpagat, ha!).

Co robię kiedy nie oglądam sportu lub go nie uprawiam? Piszę. To czym, się zajmuję pozwala mnie zatem na połączenie dwóch największych pasji. Kiedy nie oddaję się żadnej z nich, w wolnym czasie oglądam amerykańskie seriale lub europejskie filmy, a kiedy wyłączą mi prąd, czytam książki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here