Cóż to więc takiego jest „wino z ryżu”. To napój alkoholowy oparty na fermentacji ryżu, znany od wieków w tradycyjnej kuchni Chin i innych krajach azjatyckich. W zależności od pochodzenia geograficznego nosi różne nazwy, np. Shaoxing – w Chinach, Amazake – w Japonii, Brem – na Bali, Gamju w Korei itp.

Do czego używa się wina z ryżu w azjatyckiej kuchni? Na pewno do marynat, w których marynuje się mięso lub ryby, do zup ziołowych i owoców morza, do specjalnego dania zwanego Pijany Kurczak i oczywiście do picia.

Wino ryżowe jest najczęściej białe, lekko zabarwione od rodzynek lub karmelu.

Przygotowanie domowego wina z ryżu na 5 litrów (na dobry początek tyle wystarczy).

1 kg ryżu
4 litry i 350 ml wody
1 kg i 400 g cukru
25 g kwasku cytrynowego
25 dag rodzynek
2,5 g pożywki
drożdże winne
Tokay lub Sherry

Przegotować 3 litry i 750 ml wody, rozpuścić w niej 750 g cukru i kwasek cytrynowy. Ostudzić. Rodzynki przelać kilkakrotnie wrzątkiem, ryż kilkakrotnie opłukać z różnego rodzaju zanieczyszczeń. Do butli wsypać ryż, zalać wodą z cukrem, dodać rodzynki, pożywkę rozpuszczoną w niewielkiej ilości chłodnej wody i matkę drożdżową przygotowaną wcześniej. Butlę zamknąć korkiem z rurką fermentacyjną i odstawić. Po 7 – 9 dniach dodać ostudzony syrop składający się z 650 g cukru i 600 ml wody. Odstawić w ciepłe miejsce (powyżej 20 stopni C) na 6 tygodni. W trakcie 4 pierwszych tygodni mieszać dobrze całym baniakiem, dobrze potrząsając, by osiadły na dnie ryż mógł dobrze związać się z płynem. Rodzynki napęcznieją i będą pływać po powierzchni.

Po 6 tygodniach odciągnąć za pomocą gumowego wężyka płyn, uważając, by nie wciągnęły się mętne osady z dna. Ryż z rodzynkami odsączyć na sicie, nie naciskając na nie, by powoli z nich spłynęły resztki płynu, który dolać do pozostałej cieczy. Wino dosłodzić do smaku i przelać z powrotem do butli, zakorkować i odstawić na kolejne 6 tygodni. Po tym czasie wino zlać ponownie, odsączyć osad, odstawić na kolejne 6 tygodni i przelać ostrożnie do butelek za pomocą gumowego wężyka. Po tym czasie powinno zrobić się klarowne.

Jeśli w jakiejkolwiek potrawie występuje wino ryżowe, a nie mamy do niego dostępu, można zastąpić je białą, wytrawną cherry.

Próbowaliście kiedyś wina ryżowego? Jak Wam smakowało? Jakie wina najbardziej lubicie? Dajcie znać.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPrawda czy Wyzwanie – zasady
Następny artykułJak grać w Sabotażystę?

Agnieszka Pietnoczka - od dwóch lat prowadzi blog kulinarny DOMOWE GOTOWANIE, na którym zamieszcza przepisy oraz zdjęcia wykonywanych przez siebie potraw. Nie ukrywa, że jej specjalnością są wypieki. Jak sama pisze, stworzyła swój blog dla "początkujących domowych kucharzy i poszukiwaczy nowych smaków". Jest specjalistą działu Kulinaria serwisu SPEC.PL, który wzbogaca nie tylko w swoje przepisy, ale również w autorskie zdjęcia.

Zobacz stronę naszego specjalisty:

- Domowe gotowanie

 

Nasz specjalista pisze o sobie:

Gotuje od lat. Jak większość z nas zaczynałam pomagając mamie w przygotowaniu obiadu. Pod jej okiem obierałam ziemniaki, doprawiałam surówki, ucierałam ciasta i kremy. W końcu nadszedł czas pełnej samodzielności i niezależności w wyborze niedzielnego menu czy kulinarnych eksperymentów.

Swoich najbliższych raczę w domu zapachem piekącego się pieczywa i ciasta, gotującej się zupy, duszącego się w aromatycznych przyprawach mięsa i świeżo pokrojonych ziół. Z przyjemnością obserwuję wzrost ich apetytów na widok cieszących oko potraw. Z satysfakcją nakładam dokładki i odbieram puste już talerze. 

Co daje mi upieczenie chleba, upichcenie rosołu, usmażenie kurczaka z warzywami po tajsku czy wykonanie muffinek? Niesamowitą przyjemność z obserwacji przemiany poszczególnych składników o różnych smakach, konsystencji i pochodzeniu w brzmiące jednym tonem danie. Poczucie siły i umiejętności własnych rąk: ugniatających, lepiących, czujących drobiny soli, gładkość schłodzonego francuskiego ciasta, wilgoć śmietany i tłustość masła w kruchym spodzie, ulotność tortowej mąki i chropowatość skórki razowca. 

Z pasją przygotowuję nowe potrawy wyszukując ciekawe przepisy, czytając przeróżne fora, kupując kolejne kucharskie książki czy podglądając na YouTube podobnych do mnie amatorów dobrego jedzenia. Kiedy wchodzę do kuchni odbywam kulinarną wycieczkę dookoła świata, o której marzę od lat. Foccacia, won ton, chlebek naan, curry, banana bread, tarta i pizza to tylko niektóre z najsmaczniejszych przystanków owej - realizowanej na razie tylko w domu - podróży. Dzięki zdjęciom i kulinarnemu blogowi mogę utrwalić spędzoną w kuchni chwilę i wracać do opublikowanych przepisów na niemożliwych do zgubienia stronach wirtualnego notatnika. 

Przede mną jeszcze tyle do ugotowania, tyle do upieczenia, dodania i wymieszania. Mam nadzieję, że wszystkiego zdążę spróbować:)

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here