Należy pamiętać, że naszą zdolność kredytową, obniża każda zaciągnięta przez nas pożyczka. Karta kredytowa (nawet ta nieużywana), limit w koncie (nawet ten nie wykorzystany), debet na koncie, kredyt ratalny zaciągnięty na suszarkę czy radio samochodowe, kredy ratalny, kredyt hipoteczny, studencki, i każdy inny którego nie wymieniłam. Suma zobowiązań które spłacamy do tej pory, jest odliczana od kwoty naszego wygrodzenia, odliczane jest także tak zwane minimum socjalne czyli kwota jaka jest nam potrzebna na wydatki związane z bieżącymi rachunkami i życiem (tu kwestia jest sporna, gdyż każdy bank ustala sobie minimum socjalne na odpowiednim dla siebie poziomie, wiadomo, że im ono niższe tym lepiej dla banku, bo klient może zaciągnąć większy kredyt) Te dwie wartości po odliczeniu od naszego dochodu, dają nam kwotę która jest maksymalną kwotą raty jaką możemy spłacać w danym banku.

Naszą zdolność może obniżać również historia kredytowa jaką posiadamy. Jeśli jest ona nienaganna nie będzie miała żadnego wpływu, jeśli pojawiają się opóźnienia w spłatach zobowiązań analityk bankowy może obniżyć kwotę przyznanego nam kredytu, lub jeśli wątpliwości będą duże odmówić nam przyznania. Jeszcze gorzej jeśli nie posiadamy jeszcze historii kredytowej. Bank może zażądać nas dodatkowego zabezpieczenia w postaci poręczenia osoby trzeciej. Jak wspomniałam wyżej kryteria wspólne to jedno, są jednak i takie o których istnieniu często nie zdajemy sobie sprawy. Czasem wiedzy na ten temat nie posiadają nawet pracownicy niższego szczebla, którzy sporządzają dla nas wniosek kredytowy. Ta tajemna wiedza znana jest jedynie analitykom, którzy po otrzymaniu kompletu dokumentów rozpatrują wniosek kredytowy. Im większa suma o jaką się ubiegamy, tym wnikliwsza będzie analiza dokumentacji i naszej osoby.

Po zebraniu wszystkich danych analityk posługuje się prostym systemem punktowym przyznając nam plusy za poszczególne „kategorie” Oblicza w Ten sposób tak zwany „scoring” klienta. Niektóre wartości są istotniejsze inne mniej. W wielu przypadkach te mniej istotne po zebraniu wszystkich „plusów” przeważa na nasza korzyść.

Często mniejsze szanse na uzyskanie kredytu mają single. Osoba zamężna, żonata jest uważana za bardziej odpowiedzialną. Gorzej z małoletnimi dziećmi i dorosłymi uczącymi się których mamy na utrzymaniu. Im większa jest ich liczba, tym mniejsza zdolność kredytowa. Punkty tracą także rozwódki i rozwodnicy, zwłaszcza jeśli są w średnim wieku. Rozwód nie jest mile widzianym z powodów niby logicznych acz absurdalnych. Osoba decydująca się na zamążpójście decyduje się na odpowiedzialny krok. Rozwód to zaprzeczenie tej odpowiedzialności. Logicznie rzecz ujmując tak samo można będzie postąpić z kredytem. Tego typu wartości na szczęście nie są dominującymi. Sam wiek również ma ogromne znaczenie. Osoba młoda, nawet posiadająca historię kredytową, ma nieco mniejsze szanse na duże zobowiązanie niż klient starszy. Znaczenie ma także poziom wykształcenia, im wyższy tym lepiej. Według analityków, osoba z wyższym wykształceniem nawet w chwili utraty obecnej pracy szybko znajdzie następne miejsce zatrudnienia. Kolejny czynnik to staż pracy- rzecz zrozumiała im dłuższy tym lepiej.

Bardzo ważny poza samymi zarobkami, jest zakład pracy i forma umowy. Oczywiście najmilej widzianą i najwyżej punktowaną jest ta na czas nieokreślony. Im większa i bardziej renomowana jest firma w której pracujemy, tym większa jest nasza zdolność kredytowa. Najmilej widzianymi grupami zawodowymi są te związane z budżetem Państwa. Czyli na przykład górnicy hutnicy, lekarze pielęgniarki, nauczyciele zwłaszcza akademiccy, oraz cała służba mundurowa. Ta ostatnie grupa klientów, dodatkowo według badań jest najchętniej zadłużająca się w Polsce.

Doradca kredytowy nie bez powodu w wywiadzie jaki z nami przeprowadza, zapyta nas o majątek własny. Każde dobro jakie posiadamy może podwyższyć lub obniżyć naszą zdolność. Jeśli posiadamy mieszkanie lub dom na własność, to doskonale świadczy to o stabilności finansowej i odpowiedzialności. Samochód również, ale nigdy nie wiadomo czy analityk nie odbierze nam punktów za posiadanie dużego drogiego samochodu, którego eksploatacja i ubezpieczenie może znacznie pomniejszać nasz budżet. Mile widziane są wszelkie lokaty i środki własne zgromadzone w funduszach. Wszystkie te parametry są przez analityka skrupulatnie wyliczane, zliczane i w efekcie końcowym przyznawany jest nam status super klienta, klienta na tak, klienta niechętnie na tak, i klienta do pożegnania z uśmiechem.

Poza parametrami stałymi, na który mamy wpływ, takimi jak historia kredytowa, rodzaj i ilość zadłużeń, staż i miejsce pracy, istnieje cała masa takich, które są tak naprawdę nieprzewidywalne. Banki kryteria kredytowania tworzą w czasem nietypowy sposób. Do najbardziej absurdalnych zaliczać można płeć, pochodzenie z miejscowości poniżej lub powyżej danej liczby mieszkańców, rejonizację tej miejscowości. Dzieję się tak dla tego że oceniane jest ryzyko kredytowe dla danej instytucji. Bank zawsze pomimo chęci zarobku na zaciąganym przez nas zobowiązaniu, musi się liczyć z ryzykiem że nie zostanie ono spłacone. Często aby wykluczyć albo przynajmniej zminimalizować takie ryzyko, klient będzie poddawany wielu kryteriom. Wygląda to trochę tak, jakby instytucja w każdym konsumencie chciała widzieć potencjalnego oszusta. Nie powinno to nas ani zrażać do banków ani do samego zaciągania kredytów. Niektóre parametry nie mają nawet kluczowego znaczenia, jeśli te podstawowe są spełniane. Nie powinniśmy się dać zwariować. Informacje przytoczone wyżej, zostały podane tylko poglądowo, jako ciekawostka. Może przydadzą się osobą, które do tej pory z niewiadomych dla siebie powodów otrzymały odmowną decyzję w banku. Bardzo pomocną może okazać się w procesie ubiegania się o kredyt również opinia wystawiona dla nas przez doradcę z poziomu placówki.

To czy mamy odpowiednie wykształcenie pochodzenie majątek i zabezpieczenia nie powinno zawracać naszej głowy tak bardzo, jak mądre sytuowanie swojej osoby na rynku pracy, i dbanie o pozytywną historię kredytową. Być może to pierwsze uchroni nas od konieczności zaciągania kredytów w ogóle.

Dlaczego szukacie takich informacji? Czy okazały się pomocne?

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJak skutecznie negocjować z klientem?
Następny artykułJak oszczędzać pieniądze?

Karolina Wyszogrodzka - studentka Administracji Publicznej. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy bankiera. Zarówno jako doradca kredytowy, ubezpieczeniowy, jak i inwestycyjny. Współpracuje z serwisami dziennikarstwa obywatelskiego, od dziesięciu lat prowadzi blogi tematyczne związane z finansami oraz te poświęcone polityce i publicystyce.

Nasz specjalista o sobie:

W „wielki i  skomplikowany” świat bankowości trafiłam kilka lat temu przez zupełny przypadek. Moja droga zawodowa od tamtej pory wiedzie przez niemalże wszystkie sektory i rodzaje produktów finansowych. Zebrane dotychczas doświadczenie zawodowe, wiedza - zarówno proceduralna, jak i produktowa - to jednak nie wszystko. Staram się w swoich artykułach odkrywać „ludzkie oblicze” świata finansów. Moim celem jest wyjaśnienie w przystępny sposób mechanizmów, naświetlenie problemów, ukazywanie „kruczków” i „haczyków”.

Naiwny idealizm takiego postępowania ma na celu zwiększenie empatii po obu stronach biurka w placówce finansowej. Ale także na przestrzeżeniu klienta  - przed nie zawsze uczciwymi zasadami gry - i bankiera - przed stosowaniem takich zasad.

Bankowość może być zabawna, mam nadzieję że - przy zachowaniu profesjonalizmu i kompetencji - nie braknie mi nigdy „języka” na ukazanie jej także z tej strony.

Stale dokształcam się w dziedzinie finansów, która - jak wiadomo - zmienia się z dnia na dzień. Pomagają mi w tym zarówno obserwacje rynku, jak i rozmowy ze specjalistami będącymi w gronie moich znajomych.

Finanse nie są jedynym ośrodkiem moich zainteresowań. Jako zodiakalny bliźniak nie potrafię znaleźć dla siebie jednego miejsca na dłużej. Próbuję swoich sił w rysunku i fotografii. Książki traktuję jak narkoman, kończąc jedną odczuwam głód następnej. Otaczająca mnie rzeczywistość - polityczna, społeczna i każda inna - niezmiennie  napawa mnie dziecięcym zdziwieniem. Wyrażam je od ponad dziesięciu lat w swoim blogu, w  formie nie zawsze eleganckich paszkwili i felietonów. Z racji lokalnego patriotyzmu umiłowałam sobie sztukę. Jako wieloletniej tancerce w zespole muzyki dawnej przyswajanie jej  - zwłaszcza w formie teatru  - sprawia mi niewyrażalną w słowach przyjemność. A stresy odreagowuję w swoim królestwie, czyli kuchni dzięki karmienie bliskich i siebie.

Mam wielki apetyt na życie. Nieustannie pracuję nad swoimi kompetencjami i językiem. Trudno mi jednak poskromić w sobie narcyzm, samochwalstwo i naturę prześmiewcy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here