W sklepach pojawia się coraz więcej wyrobów z tego niezwykłego zboża – mąka, płatki, otręby i cokolwiek sobie wymarzysz. W sieci można znaleźć wiele informacji na ten temat. Chcesz posmakować orkiszu – proponujemy bułki orkiszowe.

40 dag mąki orkiszowej,

15g drożdży instant,

pół szklanki mleka,

pół szklanki wody,

1 łyżeczka soli,

1 łyżeczka miodu,

ziarenka do posypywania (słonecznik, mak, sezam, czarnuszka),

2 łyżki mleka do posmarowania bułeczek.

Wykonanie:

Rozrób drożdże z 2 łyżkami mąki i ciepłym mlekiem. Tak przygotowany zaczyn zostaw do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na około pół godziny.

W dużej misce wymieszaj resztę mąki, sól i miód – możesz dodać też garść pestek słonecznika, uprzednio namoczonych we wrzątku. Dolej ciepłą wodę i dodaj zaczyn. Wyrób dokładnie ciasto, przykryj ściereczką i zostaw do wyrośnięcia na półtorej godziny.

Z ciasta uformuj krągłe bułeczki, ułóż je na papierze do pieczenia i zostaw na kwadrans, by podrosły. Posmaruj je mlekiem, posyp wybranymi ziarenkami i wstaw do piekarnika rozgrzanego do 220 stopni na kwadrans.

A jaki jest Wasz ulubiony przepis na orkiszowe bułeczki?

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułMleczne barfi – przepis
Następny artykułChleb gryczany na drożdżach – przepis

Katarzyna Wyka - blogerka kulinarna, miłośniczka smacznego, szybkiego gotowania. Działa według zasady: jeśli czegoś nie da się przyrządzić w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto to wykonać. Jest również mamą, a zawodowo - naucza języka angielskiego.

 

Odwiedź blog naszego specjalisty:

- Truscaveczka pichci

Nasz specjalista o sobie:

Kiedy ktoś mówi przy mnie "Baby do garów!" kiwam energicznie głową, bo chociaż pochodzę z rodziny, gdzie to mężczyźni gotowali lepiej i więcej, to kuchnia jest moim królestwem. Nie do pomyślenia - ja, uchodząca niegdyś za mózgowca, który z przyziemnością nie ma nic wspólnego, uwielbiam gotować, obserwować, jak zmieniają się składniki użyte do wykonania potrawy, jak mieszają się smaki i zapachy.

Od kilkunastu lat moja kuchnia tętni życiem - i choć wyprowadzając się na swoje umiałam przyrządzić najwyżej spaghetti z proszku, teraz nie tylko nieźle gotuję, ale lubię też czytać książki kucharskie nie tylko szukając w nich przepisów, ale i inspiracji, pomysłów na połączenia składników, mniej lub bardziej typowe. Już ładnych parę lat prowadzę bloga z przepisami. Zaczął się od prośby koleżanki, żebym dała jej przepis na obiad - ale przepis dla zupełnego żółtodzioba. Pomyślałam, że to dobry pomysł - przepisy na potrawy proste, smaczne i niewymagające zbyt wiele czasu i niezwykłych kulinarnych talentów. Pewna moja przyjaciółka powiedziała "Jeśli jakiegoś dania nie da się przygotować w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto je robić."

Dlatego moje przepisy, w większości wymyślane samodzielnie, opierają się na niewielu składnikach i szybkim ich przyrządzeniu. Dzięki temu każdy, kto z tych receptur skorzysta, może poczuć się mistrzem patelni, czego sobie i czytelnikom życzę.

Fot.: Hanna Matejczyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here