Do przyrządzenia indyka faszerowanego będziesz potrzebować:

indyk w całości (ok. 6 kg),
4 woreczki kaszy jęczmiennej,
40 dag boczku wędzonego,
60 dag podrobów ugotowanych,
olej,
sól,
pieprz,
zioła.

Uwaga!

Do przygotowania potrzebujemy dużego indyka, od 5 kilogramów wzwyż. Aby nie trzeba było dodatkowo już nic do niego gotować, możemy zrobić farsz z kaszą.

Na początku najlepiej ugotować kaszę. Musi być ugotowana na sypko, ale nie rozgotowana. W czasie, gdy kasza się gotuje, zaczynamy przygotowywać indyka. Musimy go umyć, zluzować kości, zostawić tylko kości w skrzydełkach i udkach. Na osobnej patelni smażymy boczek pokrojony w kostkę, a kiedy kasza już się ugotuje dodajemy go do niej.

Podroby musimy dokładnie przebrać i pokroić, także przesmażyć na tłuszczu pozostałym po boczku, a usmażone włożyć do kaszy. Na końcu doprawiamy kaszę z mięsem solą i pieprzem. Można dodać jeszcze sporą ilość ziół prowansalskich albo szałwii, rozmarynu, lubczyku, majeranku i dokładnie zamieszać.

Tymi samymi przyprawami nacieramy całą powierzchnię indyka, od środka i na zewnątrz. Do wnętrza indyka wkładamy przygotowaną kaszę. Kończymy zszywając ptaka na grzbiecie i owijając sznurkiem, by się nie rozpadł i wkładamy go do piekarnika w naczyniu żaroodpornym z olejem. Pieczemy w piekarniku ok 4,5 godziny.

Znacie inny przepis na indyka faszerowanego? Podzielcie się nim w komentarzu.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułIndyk pieczony – przepis
Następny artykułIndyk pieczony po amerykańsku – przepis

Jolanta Chabik - jest korektorem, dokumentalistą, czasami redaktorem. Wcześniej pracowała w radiu na stanowisku dziennikarza muzycznego i prezentera, a również dla portali o tematyce kulturalnej, informacyjnej i lifestylowej. Kulinaria to jej hobby i wielka pasja.

Nasz specjalista pisze o sobie:

Gotuję, bo lubię to robić. Piekę, bo lubię zapach, jaki wypełnia wtedy kuchnię. Gotowanie odstresowuje mnie, pomaga się zrelaksować. A pisanie o tym - utrwalić te smaki. W kuchni, tak samo jak smak, liczy się zapach i kolor, a również "architektura" kulinarnego dzieła. Nie ma rzeczy nieważnych. Dzięki odpowiednim dodatkom każda potrawa, nawet najbardziej banalna, może smakować zupełnie inaczej i każda może zrobić wrażenie. Kuchnia to zmysły. A zmysły nie kłamią.

Kiedy nie gotuję, pojawiam się tu i tam. Ćwiczę jogę. Przeglądam ulubione blogi. Spaceruję o zmierzchu. Szukam inspiracji w książkach, filmach, w życiu. Spotykam się z przyjaciółmi, bo ludzie są najlepszą inspiracją - także tą kulinarną. Słucham muzyki. Piję kawę, herbatę lub wino, zależnie od pory dnia. Szukam wszędzie nowych smaków. Nie boję się eksperymentów, zwłaszcza kulinarnych. Moim typem jest włoska kuchnia, pełna pomidorów, oliwek, pachnąca bazylią. Włoska kuchnia, szwedzki design, nowojorki styl - to rzeczy idealne. Bo ideał kryje się w prostocie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here