Aby móc nafaszerować patisony, musisz wykonać z nich małe garnuszki z pokrywką. Ułóż patisona szypułką do góry i ostrym nożem odetnij wierzch w połowie wysokości karbowanego rantu, czyli ok. 1,5 cm od góry. Odłóż wierzchy, a dolną wydrąż, wycinając miąższ łyżką. Cebulkę i miąższ pokrój w kostkę. Na patelni rozgrzej olej i podsmaż właśnie posiekane warzywa. Wymieszaj to z mięsem i ryżem, dopraw solą, pieprzem i papryką i powstałym farszem napełnij patisonowe miseczki, a następnie przykryj je odkrojonymi wcześniej pokrywkami. Ułóż patisony w naczyniu żaroodpornym z odrobiną tłuszczu na dnie. Piecz 30 minut w temperaturze ok. 160 stopni. Zdejmij wierzchy i zostaw patisony w piekarniku na kolejny kwadrans, aby nieco odparowały.

Aby zrobić sos, posiekaj cebulę, wyciśnij czosnek i zeszklij je na oliwie. Dołóż pomidory i duś przez około kwadrans. Posól i dopraw do smaku.

Upieczone patisony możesz ostrożnie przekroić na mniejsze części. Każdą część ułóż na talerzu i polej sowicie sosem. Patisony faszerowane gotowe.

2 spore patisony
300 g mielonego wieprzowego mięsa
woreczek białego ryżu
słodka i ostra papryka
sól
cebula olej do smażenia

Sos:
2 puszki pomidorów pelati
łyżka oliwy
1 cebula
4 ząbki czosnku
sól
pieprz
ostra papryka
tymianek

Lubicie patisony? Znacie jakieś inne fajne przepisy z nimi w roli głównej? Podzielcie się pomysłami!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSałatka z makaronem i sałatą lodową – przepis
Następny artykułJak wykonać makijaż odmładzający?

Katarzyna Wyka - blogerka kulinarna, miłośniczka smacznego, szybkiego gotowania. Działa według zasady: jeśli czegoś nie da się przyrządzić w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto to wykonać. Jest również mamą, a zawodowo - naucza języka angielskiego.

 

Odwiedź blog naszego specjalisty:

- Truscaveczka pichci

Nasz specjalista o sobie:

Kiedy ktoś mówi przy mnie "Baby do garów!" kiwam energicznie głową, bo chociaż pochodzę z rodziny, gdzie to mężczyźni gotowali lepiej i więcej, to kuchnia jest moim królestwem. Nie do pomyślenia - ja, uchodząca niegdyś za mózgowca, który z przyziemnością nie ma nic wspólnego, uwielbiam gotować, obserwować, jak zmieniają się składniki użyte do wykonania potrawy, jak mieszają się smaki i zapachy.

Od kilkunastu lat moja kuchnia tętni życiem - i choć wyprowadzając się na swoje umiałam przyrządzić najwyżej spaghetti z proszku, teraz nie tylko nieźle gotuję, ale lubię też czytać książki kucharskie nie tylko szukając w nich przepisów, ale i inspiracji, pomysłów na połączenia składników, mniej lub bardziej typowe. Już ładnych parę lat prowadzę bloga z przepisami. Zaczął się od prośby koleżanki, żebym dała jej przepis na obiad - ale przepis dla zupełnego żółtodzioba. Pomyślałam, że to dobry pomysł - przepisy na potrawy proste, smaczne i niewymagające zbyt wiele czasu i niezwykłych kulinarnych talentów. Pewna moja przyjaciółka powiedziała "Jeśli jakiegoś dania nie da się przygotować w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto je robić."

Dlatego moje przepisy, w większości wymyślane samodzielnie, opierają się na niewielu składnikach i szybkim ich przyrządzeniu. Dzięki temu każdy, kto z tych receptur skorzysta, może poczuć się mistrzem patelni, czego sobie i czytelnikom życzę.

Fot.: Hanna Matejczyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here