Do przygotowania śledzi pod pierzynką potrzebujesz:

4 spore filety ze śledzi,
3-4 łyżki majonezu (najlepiej pikantnego, takiego, który jest dobrze doprawiony),
cebula,
trochę octu winnego,
pieprz i przyprawa ziołowa do sałatek,
2 łyżki śmietany,
jajko (wcześniej ugotowane na twardo),
łyżka oleju.
Opcjonalnie: wcześniej ugotowany i pokrojony ziemniak i takaż marchewka

Śledzie drobno kroimy – w kostkę. Tak samo, drobno, kroimy cebulkę. Z oleju, octu winnego, pieprzu i ziół robimy marynatę – w proporcji dowolnej, takiej jaką lubimy, i zalewamy nią cebulę. Majonez mieszamy ze śmietaną, można dodać natkę pietruszki. I to w zasadzie wszystko – teraz układamy warstwowo – kładziemy na płaskim, sporym naczyniu śledzie, na nich cebulkę z marynata, a tym majonez ze śmietaną, a na wszystko ucieramy, na drobnej tarce jajko. Takie śledzie pod kołderką z majonezu wkładamy do lodówki na noc i na następny dzień są gotowe.

Jeśli robimy wersję z ziemniakiem i marchewką – musimy je drobno pokroić lub nawet zetrzeć i położyć na cebulce w marynacie, dopiero na nich zaś majonez. Do takich śledzi można dodać musztardy – wtedy kilka łyżek (wystarczą 2) musztardy mieszamy z majonezem i śmietaną. W kolejnej wersji jest kiszony ogórek (starty i położony między cebulką a majonezem), jak widać więc – w każdym domy możemy te same śledzie dostać nieco inaczej przygotowane.

Pamiętajmy, aby potrawę przykryć zanim włożymy ją do lodówki. W przeciwnym wypadku wszystko, co akurat w niej mamy będzie pachniało śledziem.

Znacie inny przepis na śledzika? Podzielcie się nim w komentarzu.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułZupa fasolowa z ziemniakami – przepis
Następny artykułKapuśniak z kiszonej kapusty – przepis

Jolanta Chabik - jest korektorem, dokumentalistą, czasami redaktorem. Wcześniej pracowała w radiu na stanowisku dziennikarza muzycznego i prezentera, a również dla portali o tematyce kulturalnej, informacyjnej i lifestylowej. Kulinaria to jej hobby i wielka pasja.

Nasz specjalista pisze o sobie:

Gotuję, bo lubię to robić. Piekę, bo lubię zapach, jaki wypełnia wtedy kuchnię. Gotowanie odstresowuje mnie, pomaga się zrelaksować. A pisanie o tym - utrwalić te smaki. W kuchni, tak samo jak smak, liczy się zapach i kolor, a również "architektura" kulinarnego dzieła. Nie ma rzeczy nieważnych. Dzięki odpowiednim dodatkom każda potrawa, nawet najbardziej banalna, może smakować zupełnie inaczej i każda może zrobić wrażenie. Kuchnia to zmysły. A zmysły nie kłamią.

Kiedy nie gotuję, pojawiam się tu i tam. Ćwiczę jogę. Przeglądam ulubione blogi. Spaceruję o zmierzchu. Szukam inspiracji w książkach, filmach, w życiu. Spotykam się z przyjaciółmi, bo ludzie są najlepszą inspiracją - także tą kulinarną. Słucham muzyki. Piję kawę, herbatę lub wino, zależnie od pory dnia. Szukam wszędzie nowych smaków. Nie boję się eksperymentów, zwłaszcza kulinarnych. Moim typem jest włoska kuchnia, pełna pomidorów, oliwek, pachnąca bazylią. Włoska kuchnia, szwedzki design, nowojorki styl - to rzeczy idealne. Bo ideał kryje się w prostocie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here