Do przygotowania zapiekanki z cukinii ze szpinakiem

– 1 kilogram cukinii
– pół kilograma mrożonego szpinaku
– 3 grube plastry wędzonego boczku
– 1 duża cebula
– garść posiekanej pietruszki
– 3 ząbki czosnku, posiekane
– 1/2 szklanki startego parmezanu
– świeżo zmielony czarny pieprz
– 3 jajka
– oliwa z oliwek

Wykonanie:

Cukinię zetrzyj na grubej tarce i posól. Wyłóż ją na sitko oparte na głębokiej misce i zostaw na pół godziny, by puściła sok. Po tym czasie odciśnij wiórki w ręczniku papierowym, by pozbyć się resztek wody. Gdy cukinia leżakuje w sitku, rozmroź szpinak i jego również potraktuj papierowym ręcznikiem.

Rozgrzej patelnię. Boczek pokrój w grubą kostkę i podsmaż do zrumienienia na średnim ogniu, tak, by wytopił się tłuszcz. Dodaj posiekaną cebulę i smaż, aż się zeszkli. W malakserze zmiksuj pietruszkę i czosnek z odrobiną soli.

Piekarnik rozgrzej do 200 stopni. Boczek z cebulką wymieszaj ze szpinakiem, pietruszką i czosnkiem. Dodaj połowę parmezanu. Posól i popieprz do smaku. Do masy dodaj roztrzepane jajka. Natłuść formę do zapiekania łyżką oliwy.

Przełóż masę do formy, wyrównaj i posyp parmezanem. Piecz w 200 stopniach przez 40-45 minut, aż wierzch się ładnie zrumieni. Podawaj zaraz po upieczeniu, choć zapiekanka daje się łatwo odgrzewać.

Czy znacie inny przepis na to danie? Podajcie nam go w komentarzu.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułHalibut po hiszpańsku – przepis
Następny artykułCurry z młodych ziemniaków i ciecierzycy – przepis

Katarzyna Wyka - blogerka kulinarna, miłośniczka smacznego, szybkiego gotowania. Działa według zasady: jeśli czegoś nie da się przyrządzić w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto to wykonać. Jest również mamą, a zawodowo - naucza języka angielskiego.

 

Odwiedź blog naszego specjalisty:

- Truscaveczka pichci

Nasz specjalista o sobie:

Kiedy ktoś mówi przy mnie "Baby do garów!" kiwam energicznie głową, bo chociaż pochodzę z rodziny, gdzie to mężczyźni gotowali lepiej i więcej, to kuchnia jest moim królestwem. Nie do pomyślenia - ja, uchodząca niegdyś za mózgowca, który z przyziemnością nie ma nic wspólnego, uwielbiam gotować, obserwować, jak zmieniają się składniki użyte do wykonania potrawy, jak mieszają się smaki i zapachy.

Od kilkunastu lat moja kuchnia tętni życiem - i choć wyprowadzając się na swoje umiałam przyrządzić najwyżej spaghetti z proszku, teraz nie tylko nieźle gotuję, ale lubię też czytać książki kucharskie nie tylko szukając w nich przepisów, ale i inspiracji, pomysłów na połączenia składników, mniej lub bardziej typowe. Już ładnych parę lat prowadzę bloga z przepisami. Zaczął się od prośby koleżanki, żebym dała jej przepis na obiad - ale przepis dla zupełnego żółtodzioba. Pomyślałam, że to dobry pomysł - przepisy na potrawy proste, smaczne i niewymagające zbyt wiele czasu i niezwykłych kulinarnych talentów. Pewna moja przyjaciółka powiedziała "Jeśli jakiegoś dania nie da się przygotować w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto je robić."

Dlatego moje przepisy, w większości wymyślane samodzielnie, opierają się na niewielu składnikach i szybkim ich przyrządzeniu. Dzięki temu każdy, kto z tych receptur skorzysta, może poczuć się mistrzem patelni, czego sobie i czytelnikom życzę.

Fot.: Hanna Matejczyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here