Najbardziej charakterystycznymi oznakami maltretowania są siniaki i skaleczenia niewiadomego pochodzenia. Dodatkowo dziecko nie jest skore do powiedzenia, skąd na ich ciele pojawiła się rana. Inne symptomy to: niechęć do przebierania się w obecności innych osób, zachowania agresywne lub autodestrukcyjne, strach przed powrotem do domu oraz obawa dziecka przed spotkaniem jego rodziców np. z nauczycielem w szkole. Dziecko może być również opóźnione w rozwoju emocjonalnym oraz umysłowym, wykazywać nieufność oraz krytykować same siebie na każdym kroku.
Najczęściej oznaki maltretowania dostrzegane jest przez nauczyciela lub lekarza pierwszego kontaktu. Lekarz może oczywiście zgłosić sprawę kuratorowi, który następnie skieruje sprawę do sądu. Nauczyciel powinien zaangażować najpierw pedagoga szkolnego, po czym – w przypadku potwierdzenia obaw o maltretowaniu – zgłosić się do kuratora.
Rodzice maltretujący dziecko cierpią bardzo często na zaburzenia osobowości i choroby psychiczne – współpraca z nimi mająca na celu poprawę sytuacji dziecka jest zatem znacząco utrudniona.
Opieka kuratora jest obowiązkowa. Będzie on sprawował nad rodziną nadzór, udzielał wskazówek, jak powinni oni postępować, oraz będzie zwracał uwagę na stan psychiczny i fizyczny dziecka.
Uwaga!
Samo dziecko powinno zostać objęte opieką psychologa oraz pedagoga szkolnego. Również nauczyciele powinni zwracać na nie większą uwagę i dyskretnie przekazywać wszelkie uwagi i Informacje pedagogowi/psychologowi. Ważne jest bowiem, aby pozostałe dzieci nie dowiedziały się o problemach maltretowanego kolegi lub koleżanki – mogłoby to negatywnie wpłynąć na dalszy rozwój psychiczny jednostki.
Czy – jeśli przypuszczalibyście, że znane Wam dziecko jest maltretowane – zgłosilibyście gdzieś tę sprawę czy też postanowilibyście nie wtrącać się w sprawy rodzinne? Podzielcie się opiniami.













