Nie jest łatwo ogólnie zajmować się stanowiskiem macochy. Wiele zależy od przybranych dzieci, od ich dotychczasowego życia, relacji z mamą biologiczną, od powodu, dla którego rodzeni rodzice nie są razem. Każde dziecko, bez względu na wiek, obciążone jest w takiej sytuacji bagażem wielu emocji, nierzadko negatywnych. Nakłada się na to częsty, przynajmniej początkowy, brak akceptacji sytuacji, bunt, poczucie bezsilności i uzależnienia od decyzji dorosłych. Może się pojawiać przekonanie o próbach macochy odebrania dzieciom ojca. Oczywiście nie zawsze jest tak trudno, ale zazwyczaj pojawia się zwątpienie do roli własnej macochy. Relacja z przybranymi dzieci jest tak samo ważna jak z partnerem, gdyż potrafi ona silnie wpłynąć na jakość związku zakochanych.

Jak więc można się odnaleźć się w roli macochy? Co robić, a czego unikać? Potrzebny wydaje się być spokój i czas. Nie można oczekiwać, że dzieci rzucą się z miłością na szyję lub będą przynajmniej życzliwe. Konieczny jest wyczucie i nienarzucanie się. Uczucia dzieci są delikatne i łatwo je zranić. Ważne jest nie stawianie się na miejscu matki biologicznej. Zarówno mama rodzona jak i przybrana mają swoją przestrzeń. Taktu wymaga stosunek macochy do matki biologicznej dzieci. Istotne jest zachowywanie wspomnień i nieumniejszanie jej roli. Próby konkurencji nie przynoszą rezultatu. Dzieci mają prawo na spotkania ze swoją mamą, gdy jest ku temu okazja. Jeśli mama biologiczna umarła ważne jest wspieranie, podtrzymywanie pamięci, może wspólne chodzenie na cmentarz.

Uwaga!

Czas, najlepiej wspólnie spędzany, powinien być priorytetem. Konieczne jest wzajemne poznanie, okazje do robienia czegoś razem, do rozmów. Bardzo ważna jest troska o ciepły, serdeczny dom i przyjazną atmosferę. Liczy się akceptacja przybranych dzieci, ich przyzwyczajeń, upodobań i zainteresowań. We wszystkim nie można zapominać o pracy nad jakością związku z ukochanym mężczyzną. Dzieci potrzebują przede wszystkim ciepła, zrozumienia i poczucia bezpieczeństwa.

Jaka Waszym zdaniem powinna być dobra macocha? Co jest najważniejsze? Podzielcie się opiniami.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułAdopcja zagraniczna – na czym polega?
Następny artykułJak być dobrym ojczymem?

Anna Chmielewska – pedagog szkolny, trener szybkiego czytania oraz – przez pewien czas – nauczyciel wspierający w integracyjnym oddziale zerowym. Dodatkowo ukończyła studia z zakresu edukacji elementarnej i terapii pedagogicznej. Współpracowała z jednym z serwisów edukacyjnych, pisząc artykuły dla rodziców oraz tworząc karty pracy dla maluchów i uczniów.

Nasz specjalista pisze o sobie:

Od zawsze lubiłam pomagać. Czynnie angażowałam się w działania woluntarystyczne, zwłaszcza w  pomoc rodzinom z problemem alkoholowym. Po studiach rozpoczęłam pracę w szkole i tak zostało do dziś. Obecnie pracuję w szkole z oddziałami integracyjnymi, co jest dodatkowym wyzwaniem dla pedagoga. Lubię to, co robię, ale jednocześnie szukam nowych wyzwań. Jako trener szybkiego czytania poszerzam możliwości ludzkiego mózgu, a pisząc artykuły w serwisach, dzielę się tym, co wiem.

Odskocznią od życia zawodowego są dla mnie książki oraz zacisze domowe, zapach namiętnie pieczonych ciast i aromat świeżo zaparzonej kawy. No i rozmowy przy stole – o marzeniach, pragnieniach i nadziejach.

Od kilku miesięcy odnajduję szczęście w macierzyństwie, w odkrywaniu świata przez cudowną małą istotkę. Życie nabiera  innej jakości, już nie trzeba tak się śpieszyć...

Pisanie jest dla mnie pasją, zamykaniem w słowa własnych doświadczeń, wiedzy i myśli. Jest spotkaniem z czytelnikami, ale też z samą sobą...

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here