Ryby wędzone są też zdrowe, wbrew niektórym obiegowym opiniom. Są tłuste, co w przypadku ryb jest bardzo pożądane, ze względu na obecność kwasów tłuszczowych omega-3, znakomicie wpływających na układ krążenia, narząd wzroku i spowalniających starzenie się komórek. Dobrze uwędzona ryba nie jest też mocno słona.

Przykładem smacznego zastosowania wędzonej makreli jest sałatka w dwóch wersjach – z ryżem i z ziemniakami.

Wersja ryżowa sałatki z wędzoną makrelą:

makrela wędzona
torebka ugotowanego ryżu
1 czerwona cebula lub 2-3 szalotki
1 papryka czerwona
3 korniszony
natka pietruszki
3 łyżki majonezu
łyżka karmelizowanego przecieru pomidorowego lub dobrego keczupu

Rybę obierz z ości i skóry, poskub na drobne kawałki. Warzywa pokrój w kostkę (ze względów dekoracyjnych paprykę można pokroić w cienkie paseczki o długości ok. 2 cm. Ostudzony ryż wymieszaj z rybą i warzywami i dopraw majonezem wymieszanym z przecierem pomidorowym.

Wersja ziemniaczana sałatki z wędzoną makrelą:

Składniki:

pół kilo ziemniaków
2 ogórki kiszone
1 cebula czerwona lub 2 szalotki
1 wędzona makrela
4 łyżki majonezu
łyżka musztardy

Ziemniaki umyj i ugotuj w mundurkach. Gdy przestygną obierz je i pokrój w kostkę, podobnie jak cebulkę i kiszone ogórki. Rybę obierz z ości i skóry i poszarp na małe kawałki. Składniki wymieszaj i dodaj majonez wymieszany z musztardą. Wstaw do lodówki na godzinę, aby smaki się przegryzły.

Lubicie makrelę? Znacie inne przepisy na sałatkę z wędzoną makrelą w roli głównej? Podzielcie się nimi!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSałatka z kalarepą – przepis
Następny artykułSałatka czosnkowa – przepis

Katarzyna Wyka - blogerka kulinarna, miłośniczka smacznego, szybkiego gotowania. Działa według zasady: jeśli czegoś nie da się przyrządzić w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto to wykonać. Jest również mamą, a zawodowo - naucza języka angielskiego.

 

Odwiedź blog naszego specjalisty:

- Truscaveczka pichci

Nasz specjalista o sobie:

Kiedy ktoś mówi przy mnie "Baby do garów!" kiwam energicznie głową, bo chociaż pochodzę z rodziny, gdzie to mężczyźni gotowali lepiej i więcej, to kuchnia jest moim królestwem. Nie do pomyślenia - ja, uchodząca niegdyś za mózgowca, który z przyziemnością nie ma nic wspólnego, uwielbiam gotować, obserwować, jak zmieniają się składniki użyte do wykonania potrawy, jak mieszają się smaki i zapachy.

Od kilkunastu lat moja kuchnia tętni życiem - i choć wyprowadzając się na swoje umiałam przyrządzić najwyżej spaghetti z proszku, teraz nie tylko nieźle gotuję, ale lubię też czytać książki kucharskie nie tylko szukając w nich przepisów, ale i inspiracji, pomysłów na połączenia składników, mniej lub bardziej typowe. Już ładnych parę lat prowadzę bloga z przepisami. Zaczął się od prośby koleżanki, żebym dała jej przepis na obiad - ale przepis dla zupełnego żółtodzioba. Pomyślałam, że to dobry pomysł - przepisy na potrawy proste, smaczne i niewymagające zbyt wiele czasu i niezwykłych kulinarnych talentów. Pewna moja przyjaciółka powiedziała "Jeśli jakiegoś dania nie da się przygotować w 30 minut, trzeba się zastanowić, czy warto je robić."

Dlatego moje przepisy, w większości wymyślane samodzielnie, opierają się na niewielu składnikach i szybkim ich przyrządzeniu. Dzięki temu każdy, kto z tych receptur skorzysta, może poczuć się mistrzem patelni, czego sobie i czytelnikom życzę.

Fot.: Hanna Matejczyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here