Większość problemów związanych z prowadzeniem konta wynika z naszej jedynie bezmyślności. Zanim założymy rachunek bankowy powinniśmy zapoznać się z regulaminem prowadzenia konta, który zawiera wszelkie regulacje prawne dotyczące praw i obowiązków obu stron. Regulaminy muszą być zgodne z prawem art.109 Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997r. Prawo bankowe (tekst
jednolity DZ.U. Nr 72 poz.665 z 2002r. z późniejszymi zmianami), określają warunki otwierania i prowadzenia rachunków oszczędnościowo-rozliczeniowych. Niestety napisany drobnym drukiem kilkunastostronicowy regulamin działa jak płachta na byka na klienta, dlatego też wkłada go do teczki, zapominając o nim. Do czasu. Sięga po dokument dopiero w chwili kiedy pojawi się problem.
Niestety w 90% przypadków rozwiązanie sporu, kończy się na odesłaniu niezadowolonego klienta do lektury regulaminu, z którym jak poświadczył podpisem zapoznał się przed podpisaniem umowy o prowadzenie rachunku. I tak udzieliliśmy żonie pełnomocnictwa do konta, ta wypłaciła z niego na futro pięć tysięcy, zaraz po tym jak się wyprowadziła i zażądała rozwodu. My biegniemy do banku z awanturą. A regulamin mówi dość wyraźnie, że pełnomocnictwo możemy odwołać w każdej chwili, skoro tego nie zrobiliśmy, miało ono ważność, a za dokonane przez pełnomocnika operacje odpowiedzialność ponosi właściciel konta a nie bank. Wypełniliśmy druk przelewu, z chęcią zapłacenia za prąd. Przelew nie dotarł. Idziemy do banku, a w nim kopia dyspozycji pokazuje, że pomyliliśmy się przy wypełnianiu rubryki. „Bank nie ponosi odpowiedzialności za negatywne następstwa (np. niezrealizowanie dyspozycji), jakie mogą wystąpić dla Posiadacza konta osobistego lub osób trzecich z powodu niewłaściwego wypełnienia”.
Posiadamy stałe zlecenie na kwotę czterystu złotych. Licząc się z nim pozostawiliśmy na koncie dokładnie taką kwotę. Okazało się, że zlecenie nie zostało zrealizowane. Bank pobrał opłatę za prowadzenie konta w kwocie czterech złotych, na koncie pozostało trzysta dziewięćdziesiąt osiem złotych, przelew nie wyszedł. Regulamin mówi, że wszelkich dyspozycji wypłat Bank dokonuje w granicach kwoty dostępnej na rachunku. Najpierw jednak zabezpieczy nasze należności względem samego siebie (w tym wypadku opłata za prowadzenie konta). Skradziono nam dowód osobisty. Zgodnie z regulaminem powinniśmy jak najszybciej udać się do placówki banku w celu zablokowania dokumentu. Nie zrobiliśmy tego, a z naszego konta ktoś za pomocą dowodu wypłacił gotówkę. Sprawa będzie prostsza jeśli kradzież zgłosiliśmy na policję, jeśli nie. No cóż. „Bank ponosi odpowiedzialność za następstwa i szkody wynikłe z tytułu operacji dokonanych przy użyciu dokumentów zastrzeżonych od momentu zgłoszenia zastrzeżenia przez Klienta.”
Uwaga!
Takie problemy można wyliczać bez końca, jedynie zapoznanie się z regulaminem może spowodować że ich unikniemy. Co gorsza jeśli tego nie zrobimy, będziemy mieli ogromny niesmak po wizycie w placówce. Rzadko kiedy przyznamy się do tego, że wina leży po naszej stronie. Będziemy woleli przenieść ją na opieszałość pracownika, na utrudnianie ze strony banku.
Największe schody zaczynają się w chwili kiedy z naszego konta znikają pieniądze. W sytuacji kiedy mamy do czynienia z ewidentnym błędem pracownika banku, takim jak zdublowanie przelewu, pobranie podwójnej opłaty przez system, mamy do dyspozycji reklamację. Będzie ona zasadna. Jeśli jednak nagle na wyciągu zobaczyliśmy opłatę za konto i wydaje nam się za wysoka, zobaczyliśmy że za dokonanie przelewu do innego banku zapłaciliśmy kilka złotych, razy kilka przelewów, plus opłata za stałe zlecenie, razem kilkadziesiąt złotych. Jak to? Za co? W placówce pracownik uprzejmie położy przed nami Tabele Opłat i Prowizji, następnie poinformuje nas że podpisując umowę o prowadzenie rachunku zapoznaliśmy się z treścią dokumentu, co poświadczone zostało naszym własnym podpisem.
Wszelkie uregulowania znajdują się w umowie, regulaminie i tabeli opłat i prowizji. W styczniu z konta znika siedemdziesiąt złotych. Ponieważ pobrana została roczna opłata za kartę, o której mowa w tabeli opłat i prowizji, wydano nam nową kartę do konta z powodu zgubienia starej. Znika trzydzieści złotych, o którym mowa w tabeli opłat i prowizji. Nie możemy zapłacić w sklepie kartą, lub wciągnąć tysiąca złotych z bankomatu. Ponieważ w umowie ustaliliśmy dzienny limit transakcji na pięćset złotych. Mam nadzieję, że udało mi się dostatecznie mocno zdenerwować czytelnika. Na tyle mocno, aby w wolnej chwili, wyciągnął teczkę, którą otrzymał w banku i zgodnie z uprzejmą prośbą pracownika banku „zapoznał się z treścią regulaminu, a także tabeli opłat i prowizji, związanych z prowadzeniem rachunku bankowego i wydawaniem kart płatniczych”
Czy informacje zawarte w artykule okazały się pomocne? Wypowiadajcie się w komentarzach.













