Obecnie stopa referencyjna NBP wynosi 3.50% podczas gdy na przykład ECB (European Central Bank) 1%. Dla USA rekordowo niskie 0.25%. To czyni kredyt walutowy tańszym. Oferta jest kusząca raty znacznie niże, ale czy na pewno. Kolejną kwestią jest dostępność kredytów walutowych która znacznie spadła. Zdolność kredytowa zmalała, i często należy posiadać duży wkład własny.

Decydując się na kredyt walutowy, należy z dużą rozwagą wybrać walutę i bank z którym będziemy chcieli współpracować. Bank w walucie określi nam wysokość rat i kwotę do spłaty, jednak pieniądze wypłacone nam zostaną w złotówkach, spłacać kredyt będziemy również w złotówkach, i tu pojawia się pierwsze ryzyko w postaci wahań kursu. Kiedy polski złoty słabnie drożeje waluta, nasze spłaty będą znacznie wyższe. Kiedy jednak umacnia się – waluta tanieje, a spłata jest niższa. Analitycy finansowi przewidują umacnianie się złotówki w stosunku do waluty obcej. Ma na to ogromny wpływ gospodarka, ilość nowych inwestycji na terenie naszego kraju (choćby nawet tych związanych z organizacją EURO 2012) środki jakie otrzymujemy z Unii Europejskiej, a także wiele innych czynników.

To duży plus na korzyść kredytów walutowych, ale warto pamiętać także o minusach. Jednym z największych jest SPREAD czyli różnica między kursem kupna a sprzedaży kredytu walutowego. Mówiąc prościej zaciągamy kredyt po kursie kupna waluty, który jest niższy. Wyplata następuje po niższym kursie. Natomiast spłata kredytu odbywa się po kursie sprzedaży, czyli wyższym. Różnica między ceną zakupu a ceną sprzedaży czasami bywa na prawdę duża, co więcej ustalana jest przez każdy bank indywidualnie. Jest swoistą ukrytą marżą kredytu i może nas kosztować nawet jeden punkt procentowy do ceny zobowiązania. Klienci banków nie zgadzają się z przymusem spłaty zobowiązania, po kursie jaki ustalają sobie banki. SPREAD zdaniem ekspertów powinien być prawnie zakazany, póki co warto przed zakupem kredytu walutowego porównać tabele kursów w różnych instytucjach finansowych.

Jeszcze parę lat temu różnica między ceną kredytu złotówkowego a walutowego była bardzo duża, nawet ryzyko osłabienia się złotówki, czyli wyższych spłat nie miało tak dużego znaczenia. Obecnie ta różnica jest mniejsza, choć i tak nadal w porównaniu kredyt walutowy wygrywa ze złotówką. Wszystko zależy od tego w jakim momencie bierzemy ten pierwszy, czy liczymy się z ryzykiem kursowym. Decydując się na walutę należy wybrać taką której kurs jest jak najstabilniejszy. Czyli prześledzić wahania kursu w przeszłości, im mniejsze tym lepiej, warto też zwrócić uwagę na to czy kurs waluty osłabia się w stosunku co do złotego, jeśli tak to jest szansa że na kredycie uda nam się trochę zarobić. Wybór ten jest niestety loterią, i nawet dla najwytrawniejszych giełdowych graczy czy analityków finansowych nie ma pewników.

Kryzys spowodował rekordowo niskie stopy procentowe zwłaszcza w Stanów Zjednoczonych i Europie. Miało to na celu pobudzenie gospodarki przyniosło to jako takie efekty, należy się jednak spodziewać powolnego podwyższania stóp procentowych, dlatego uznać można że najbliższe miesiące są dobrym momentem na decyzję co do kredytu walutowego. To na co warto jeszcze zwrócić uwagę to koszt przewalutowania kredytu. Jeśli nasz kredyt zacznie kosztować za dużo, banki oferują możliwość zmiany waluty. Wybierając ofertę warto zwrócić uwagę czy koszt tej operacji jest naliczany i w jakiej kwocie. Bywa to nawet do 2% od kwoty kredytu, czasem jednak pierwsze przewalutowanie jest bezpłatne.

Do kredytu walutowego, jak do każdego zaciąganego zobowiązania należy podejść z rozwagą, warto zasięgnąć porady specjalisty i decyzję podejmować znając nie tylko korzyści, ale i ryzyko.

Czy informacje zawarte w artykule okazały się pomocne? Wypowiadajcie się w komentarzach.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKredyt studencki – informacje
Następny artykułJak skutecznie negocjować z klientem?

Karolina Wyszogrodzka - studentka Administracji Publicznej. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy bankiera. Zarówno jako doradca kredytowy, ubezpieczeniowy, jak i inwestycyjny. Współpracuje z serwisami dziennikarstwa obywatelskiego, od dziesięciu lat prowadzi blogi tematyczne związane z finansami oraz te poświęcone polityce i publicystyce.

Nasz specjalista o sobie:

W „wielki i  skomplikowany” świat bankowości trafiłam kilka lat temu przez zupełny przypadek. Moja droga zawodowa od tamtej pory wiedzie przez niemalże wszystkie sektory i rodzaje produktów finansowych. Zebrane dotychczas doświadczenie zawodowe, wiedza - zarówno proceduralna, jak i produktowa - to jednak nie wszystko. Staram się w swoich artykułach odkrywać „ludzkie oblicze” świata finansów. Moim celem jest wyjaśnienie w przystępny sposób mechanizmów, naświetlenie problemów, ukazywanie „kruczków” i „haczyków”.

Naiwny idealizm takiego postępowania ma na celu zwiększenie empatii po obu stronach biurka w placówce finansowej. Ale także na przestrzeżeniu klienta  - przed nie zawsze uczciwymi zasadami gry - i bankiera - przed stosowaniem takich zasad.

Bankowość może być zabawna, mam nadzieję że - przy zachowaniu profesjonalizmu i kompetencji - nie braknie mi nigdy „języka” na ukazanie jej także z tej strony.

Stale dokształcam się w dziedzinie finansów, która - jak wiadomo - zmienia się z dnia na dzień. Pomagają mi w tym zarówno obserwacje rynku, jak i rozmowy ze specjalistami będącymi w gronie moich znajomych.

Finanse nie są jedynym ośrodkiem moich zainteresowań. Jako zodiakalny bliźniak nie potrafię znaleźć dla siebie jednego miejsca na dłużej. Próbuję swoich sił w rysunku i fotografii. Książki traktuję jak narkoman, kończąc jedną odczuwam głód następnej. Otaczająca mnie rzeczywistość - polityczna, społeczna i każda inna - niezmiennie  napawa mnie dziecięcym zdziwieniem. Wyrażam je od ponad dziesięciu lat w swoim blogu, w  formie nie zawsze eleganckich paszkwili i felietonów. Z racji lokalnego patriotyzmu umiłowałam sobie sztukę. Jako wieloletniej tancerce w zespole muzyki dawnej przyswajanie jej  - zwłaszcza w formie teatru  - sprawia mi niewyrażalną w słowach przyjemność. A stresy odreagowuję w swoim królestwie, czyli kuchni dzięki karmienie bliskich i siebie.

Mam wielki apetyt na życie. Nieustannie pracuję nad swoimi kompetencjami i językiem. Trudno mi jednak poskromić w sobie narcyzm, samochwalstwo i naturę prześmiewcy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here