W dawnych czasach istniał nawet obyczaj z nim związany, tzw. pogrzeb żuru i śledzia. Polegał na zakopywaniu za wsią garnka z ową zupą i wieszania prawdziwego lub wyciętego z deski śledzia na drzewie. Symbolizowało to zakończenie postu i nadejścia lepszego dla podniebienia okresu. Dlaczego zwyczaj ten dotyczył żuru? Do jego sporządzenia potrzebna była tylko żytnia mąka bądź kawałek razowego chleba, czego nie brakowało nawet w najbiedniejszych gospodarstwach. Stąd żurek był codzienną strawą w czasie postu przed Wielkanocą, tym bardziej, że do jego ugotowania nie potrzeba było mięsa.

W dzisiejszych czasach, kiedy powraca się do staropolskiej tradycji, docenia się żur ze względu na właściwości jego zakwasu. Duża zawartość witamin, szczególnie witaminy C i B oraz składników pochodzących z czosnku, dodawanego do żuru, powoduje, iż przypisuje się żurowi wzmacnianie odporności, zapobieganie sezonowym przeziębieniom, a nawet poprawianie samopoczucia po imprezie suto zakrapianej alkoholem.

Jest mnóstwo przepisów i nazw na wielkanocny żur. Jeden z nich – żur kujawski – figuruje nawet na liście produktów tradycyjnych promowanych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Do jego przygotowania będzie potrzeba:

5 łyżek mąki żytniej (w sklepach można kupić mąkę tzw. żurkową, to nic innego jak typ 720, choć można użyć mąki żytniej razowej)
1-2 ząbki czosnku
skórka lub pół kromki razowego ciemnego chleba
1 litr ciepłej przegotowanej wody

Do wysokiego glinianego lub szklanego naczynia wsypać mąkę, dodać czosnek pokrojony w plastry, chleb i pół litra wody. Wszystko dobrze wymieszać, dolać resztę wody. Przykryć lnianą ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na 3-4 dni. Mieszać raz dziennie drewnianą łopatką. Kiedy żurek zaczyna wydzielać kwaśny zapach, żurek jest gotowy. Można przelać go do butelek i przechowywać do dwóch tygodni.

Kiedy mamy już zakwas, możemy przygotować wielkanocny żur, do czego będzie nam potrzebne:

50 dag mięsa z kośćmi
20 dag wędzonego boczku lub kiełbasy
0,5 l żuru (zakwas)
2 l wody
1 cebula
włoszczyzna
1 łyżka utartego chrzanu
ząbek czosnku
sól

Ugotować wywar z mięsa i włoszczyzny. Do odcedzonego wywaru dolać żur, zagotować. Wędzony boczek bądź kiełbasę pokroić w kostkę, podsmażyć na małym ogniu, aż wytopi się z nich tłuszcz. Dorzucić pokrojoną cebulę, zeszklić i dodać do zupy. Doprawić chrzanem, czosnkiem i solą.

Można zabielić taki żurek śmietaną i wkroić jajka ugotowane na twardo. Podawać z chlebem. Apetycznie wygląda podawany w wydrążonym chlebie.

Znacie inny przepis na żurek wielkanocny? Podzielcie się nim z nami.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJak sprawdzić, czy licznik nie był cofany?
Następny artykułJak wybrać kask motocyklowy?

Agnieszka Pietnoczka - od dwóch lat prowadzi blog kulinarny DOMOWE GOTOWANIE, na którym zamieszcza przepisy oraz zdjęcia wykonywanych przez siebie potraw. Nie ukrywa, że jej specjalnością są wypieki. Jak sama pisze, stworzyła swój blog dla "początkujących domowych kucharzy i poszukiwaczy nowych smaków". Jest specjalistą działu Kulinaria serwisu SPEC.PL, który wzbogaca nie tylko w swoje przepisy, ale również w autorskie zdjęcia.

Zobacz stronę naszego specjalisty:

- Domowe gotowanie

 

Nasz specjalista pisze o sobie:

Gotuje od lat. Jak większość z nas zaczynałam pomagając mamie w przygotowaniu obiadu. Pod jej okiem obierałam ziemniaki, doprawiałam surówki, ucierałam ciasta i kremy. W końcu nadszedł czas pełnej samodzielności i niezależności w wyborze niedzielnego menu czy kulinarnych eksperymentów.

Swoich najbliższych raczę w domu zapachem piekącego się pieczywa i ciasta, gotującej się zupy, duszącego się w aromatycznych przyprawach mięsa i świeżo pokrojonych ziół. Z przyjemnością obserwuję wzrost ich apetytów na widok cieszących oko potraw. Z satysfakcją nakładam dokładki i odbieram puste już talerze. 

Co daje mi upieczenie chleba, upichcenie rosołu, usmażenie kurczaka z warzywami po tajsku czy wykonanie muffinek? Niesamowitą przyjemność z obserwacji przemiany poszczególnych składników o różnych smakach, konsystencji i pochodzeniu w brzmiące jednym tonem danie. Poczucie siły i umiejętności własnych rąk: ugniatających, lepiących, czujących drobiny soli, gładkość schłodzonego francuskiego ciasta, wilgoć śmietany i tłustość masła w kruchym spodzie, ulotność tortowej mąki i chropowatość skórki razowca. 

Z pasją przygotowuję nowe potrawy wyszukując ciekawe przepisy, czytając przeróżne fora, kupując kolejne kucharskie książki czy podglądając na YouTube podobnych do mnie amatorów dobrego jedzenia. Kiedy wchodzę do kuchni odbywam kulinarną wycieczkę dookoła świata, o której marzę od lat. Foccacia, won ton, chlebek naan, curry, banana bread, tarta i pizza to tylko niektóre z najsmaczniejszych przystanków owej - realizowanej na razie tylko w domu - podróży. Dzięki zdjęciom i kulinarnemu blogowi mogę utrwalić spędzoną w kuchni chwilę i wracać do opublikowanych przepisów na niemożliwych do zgubienia stronach wirtualnego notatnika. 

Przede mną jeszcze tyle do ugotowania, tyle do upieczenia, dodania i wymieszania. Mam nadzieję, że wszystkiego zdążę spróbować:)

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here